Ulica nocą (Birkenmajer, 1939)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Birkenmajer
Tytuł Ulica nocą
Pochodzenie Wybór poezyj
Wydawca Klub Książki Polskiej
Data wydania 14 maja 1939
Miejsce wyd. Milwaukee
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cała broszura
Pobierz jako: Pobierz Cała broszura jako ePub Pobierz Cała broszura jako PDF Pobierz Cała broszura jako MOBI
Indeks stron
ULICA NOCĄ


Przestrzeń — niewidną — ale wyczuwalną —
Osłonił półcień — nocy syn nieprawy...
Iskrzą się światła sklepowej wystawy,
Jak błędny ognik, co kryje zasadzki.
Przechodnie — z twarzą błędną lub banalną —
Znużeni — śpiący — wracają z zabawy,
Wypełzłszy z domów, jak z nor nocne gacki...
Jutro się spiją lub w łeb sobie palną...
— — — — — — — — — — — — — —
Noc — jak krwiożerczy polip — rozwija swe macki...
— — — — — — — — — — — — — —

W tych kamienicach — na wyniosłem piętrze
I w zakopconej, nędznej suterenie —
Przygnębiające panuje milczenie,
Jakby tam życie nie istniało zgoła,
Jakgdyby pełne pustką było wnętrze...
Tam sen króluje — ze skrzydłem anioła —
Lecz z twarzą często straszną — jak sumienie,
Które wśród ciszy głosem wielkim woła
I chuci w sobie kryje najzawziętsze...
— — — — — — — — — — — — — —
Złe mary — i złodzieje snują się dokoła...
— — — — — — — — — — — — — —

Na samym rogu posępna latarnia
Stoi — czatownia upadłej kobiety —
Na bruk porzuca przechodniów sylwety —
Cień ich rozciąga — kurczy — wyniezdarnia...
Zegar gdzieś bije w odległym kościółku...
Czyjeś westchnienia tłumią się w zaułku...
Głucha samotność — — — I myślom poety
Nic, nic nie zdoła zapewnić przytułku
Chyba jedynie ustronna kawiarnia...
— — — — — — — — — — — — — —
Ale i ona teraz zamknięta — niestety!


Ulicą i Drogą (1923), str. 30-31.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Birkenmajer.