Trzy pióra (Grimm, tłum. Mirandola)
| <<< Dane tekstu | |
| Autor | |
| Tytuł | Trzy pióra |
| Pochodzenie | Siedmiu zuchów oraz inne bajki |
| Wydawca | Księgarnia Literacka |
| Data wyd. | [1929] |
| Druk | Drukarnia „Linolit” |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Tłumacz | Franciszek Mirandola |
| Tytuł orygin. | Die drei Federn |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały zbiór |
| Indeks stron | |
Pewien król miał trzech synów, dwaj byli mądrzy, a trzeciego zwano durnym Jasiem, dlatego, że nie wiele mówił i był łatwowierny. Król postarzał się, jął więc dumać, któremuby ze synów zostawić koronę.
Rzekł im tedy:
— Jedzcie w świat, a ten, który mi przywiezie najpiękniejszy dywan, zostanie królem całego państwa.
Nie chcąc, by się pokłócili, wyprowadził ich poza dziedziniec zamkowy, wziął trzy pióra, dmuchnął i rzekł:
— Tak jak te pióra polecą, tak jechać macie!
Jedno pióro poleciało na wschód, drugie na zachód, a trzecie wprost przed siebie, ale opadło niedaleko.
Jeden z braci ruszył tedy na wschód, drugi na zachód, a durny Jaś nie wyruszył nigdzie, poszedł tylko pieszo na miejsce, gdzie spadło pióro, siadł przy nim i zasnął.
Po drzemce otworzył oczy, rozejrzał się i zobaczył tuż przed sobą żelazne drzwi, wiodące w głąb ziemi.
Podniósł je, zeszedł po schodach i natrafił na drugie drzwi.
Zapukał i usłyszał, jak z poza nich coś zawołało:
— Nie skrzecz tak, bądź cicho,
Bo puka jakieś licho!
Po chwili otworzyły się drzwi i durny Jaś ujrzał ropuchę, otoczoną mnóstwem ropuszątek.
Ropucha spytała, czego chce, a on powiedział, że chce dostać śliczny i cenny dywan.
— Przynieś pudełko!
Żabie bydełko!
Tak zawołała ropucha — matka, a ropuszęta poskoczyły w głąb jamy i za chwilę przywlokły pudełko, z którego Jaś wydobył dywan tak piękny, jakiego nikt jeszcze nie widział na świecie.
Podziękował ropusze i wrócił na wierzch.
Dwaj bracia ugodzili się w drodze, że wezmą po połowie państwa, ponieważ zaś uważali durnego Jasia za durniejszego od wszystkich Jasiów, przeto powiedzieli sobie, że nie warto jechać dalej. Napadli dwie wieśniaczki, zdarli im chustki z pleców i jako dywany przywieźli ojcu.
Ale dywan durnego Jasia był piękniejszy, przeto król podrapał się po łysinie, pod koroną i rzekł:
— Widzę, że panować będzie Jaś!
Bracia zaczęli przekładać ojcu wymownymi słowami, że Jaś jest durnym Jasiem, więc będzie durnym królem i postawili na swoim, a ojciec rzekł:
— Ten będzie królował po mnie, który z was przyniesie mi najpiękniejszy pierścień!
Potem dmuchnął znowu w trzy pióra, dwaj bracia pojechali za swoimi, a durny Jaś siadł przy swoim, które znowu spadło obok żelaznych drzwi.
Jak poprzednio, przespał się, gdyż lubił bardzo spać, potem zaś złożył wizytę mądrej ropusze i dostał od niej pierścień, tak piękny, jakiego nikt nigdy nie widział na świecie.
Nie fatygując się wiele podróżą, bracia popili trochę w gospodzie, potem zaś, pewni, że durny Jaś jest durnym Jasiem, zerwali obręcze z dwu kół wozu i przynieśli je ojcu, jako pierścienie.
Ale znowu pierścień Jasia był piękniejszy, tedy król poskrobał się w łysinę i spytał:
— No i cóż teraz?
— Nie można puszczać na tron, zwłaszcza w tych smutnych czasach, durnego Jasia! — zawołali. — Zadaj nam ojcze jeszcze jedną, i to bardzo trudną rzecz do wykonania.
— Zgoda! Ale pamiętajcie, że czynię to raz ostatni!
— Dobrze! — powiedzieli.
— Który z was przywiezie mi najpiękniejszą księżniczkę, ten zostanie władcą całego państwa.
Znowu poleciały pióra w prawo i w lewo, a Jasiowe prosto nosa i spadło obok drzwi żelaznych.
— Teraz już po Jasiu! — rzekli. — Gdzież taki cymbalista potrafi znaleźć piękną księżniczkę! Chodźmy do gospody, tam uradzimy co robić, ale jechać nie ma co!
Durny Jasio przespał się znowu i zeszedłszy do ropuszego pałacu powiedział:
— Sprawa źle stoi! Mam przywieść ojcu najpiękniejszą księżniczkę świata. Jej pani pewnie nie ma w pudełku!
— Nic łatwiejszego! — oświadczyła ropucha — matka wyciągnęła łapę, porwała pierwsze lepsze z ropusząt swoich, wsadziła do wydrążonego buraka, potem zaś zaprzęgła do tego pojazdu, sześć zdechłych myszy.
— Cóż widzę, u kaduka? — spytał.
— Oto jest moja sztuka! — odparła, tupnęła nogą i zaraz ropuszątko przemieniło się w przecudną dziewicę wysokiego rodu, burak w złotą kolasę z herbami, a zdechłe myszy w ogniste rumaki.
Durny Jaś wsiadł do karety i zajechał przed ojcowski zamek z takim trzaskiem, że nawet odźwierny zbudził się i wyjrzał za bramę.
Tymczasem bracia namówili dziewczęta z gospody, by poszły na zamek udawać księżniczki i przedstawili je ojcu.
— Najmłodszy z mych synów obejmie po mnie tron! — rzekł uroczyście stary król, a skończywszy tę przemowę, znowu się poskrobał pod koroną.
— Co czynisz, ojcze! — zawołali starsi. — Zezwól na jedno jeszcze, tylko na jedno!
— Nie mogę! — rzekł. — W bajce zawsze trzy razy powtarza się każda awantura...
— Zrób wyjątek! Zrobisz!
— Ano zrobię! — zgodził się.
Kazał wszystkim trzem księżniczkom skakać przez pierścień.
Niezdarne dziewczęta z gospody nie zdołały tego uczynić, ale księżniczka z żabiego rodu przeskoczyła bardzo zręcznie i została żoną durnego Jasia.
Dodać trzeba, że jak świadczą stare kroniki, durny Jaś był bardzo mądrym i lubianym przez ludność kraju monarchą.