Toast Girelli

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Giuseppe Giusti
Tytuł Toast Girelli
Pochodzenie Przekłady
z poetów obcych
Wydawca „Gazeta Polska”
Data wydania 1899
Druk J. Sikorski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Toast Girelli
ofiarowany ś. p. panu Talleyrandowi.

Pan Girella[1] (inwalid
Wielkich zasług i zalet),
Rzucając przy stole
Dowcipy swe,
Stracił bussolę
I a—b—c.
I, pijąc wino,

Toaścik leje
A z ust mu płyną —
Własnej kroniki
Zacne pomniki —
Nieprane dzieje!
Niech żyją błazny i arlekiny!
Ojce i syny!
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary —
Spiski i kluby — króle i fary!

Z każdej takiej maszkary
Zacnemi środki
Do swojej łódki —
Przez ład nowy i stary —
Co mogłem — brałem —
I życie pchałem.
Kto nie giętki ma tułów,
Kto jest pełny skrupółów —
I nie umie (z tą wadą)
Grać duszą tak jak szpadą —
Nie zna co blaski,
Finansów łaski.
Niech żyją błazny i arlekiny!
Niech żyją cekiny!
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary —
Podatki — stemple i kary.

A oto wśród okrzyków
I wrzasku buntowników —
Zawszem ja ku obronie

Od burz i sprzeczek,
Nosił na łonie
Z tuzin wstążeczek...
Gdy upadł ksiądz,
Wtedy jam, drwiąc,
Był ateistą,
Grabiąc na czysto
Kościoły niesforne
I władze klasztorne.
Niech żyją błazny i arlekiny!
I Jakóbiny!
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary —
Loreto i Republiki sztandary!

Znikły warkocze;[2]
Więc znów się toczę
Ku panu memu
Ojcu świętemu.
Wróciłem na pastewniki,
Między dobre katoliki.
A ta suknia przybrana
Nie szkodzi mi u pana,
Bo choć stoję w obronie
Przy kościele i tronie
Nic nie oddałem,
Co zrabowałem.
Niech żyją błazny i arlekiny! —

Kłamliwe miny —
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary —
Co biorą, a nie oddają ofiary!

A gdy pisałem,
Toć opiewałem
Wojny — przymierza,
Króla — papieża —
Lud i Marata —
Napoleona —
Wolność z niewolą —
Pitta, Murata,
Króla Nazona[3]
I Fra-Diavolo[4].
Moskwę — Marengo
Sławiłem tęgo.
Niech żyją błazny i arlekiny!
Niech żyją Welfy i Gibelliny —
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary,
Ten, co wschodzi, i ten, co idzie na mary.

Gdy za dni sto
Powrócił status quo —
W nowych zapałach
Festyny urządzałem,

Posągi przemieniałem
Na piedestałach.[5]
I tak powoli
Śród fal swawoli
I skał szeregu —
Kiedy okręt się wije,
Krzycząc ciągle: niech żyje!
Dopływałem do brzegu.
Niech żyją błazny i arlekiny!
Ukłony i festyny!
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary
Żargon [6] i ci, co są dlań pełni wiary.

Później piękną ideję
Wprowadzam w dzieje.
Gdy minął dawny wiek,
Na inny płynę brzeg.
Rzecz była taka:
Odebrałem chłopaka[7]
Opiekunom — i wziąłem
Węgiel — a społem
Dla mojego patrona

Zbrojnego w potęgę
Zabłysła korona,
A dla siebie mam wstęgę.
Niech żyją błazny i arlekiny!
Ordery, pergaminy!
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary —
Świeca łojowa[8] — Kroaty i huzary!

Po trzydziestym na nowo
Sławię burzę trzydniową,
Sławię Modeny
Rzeźnicze sceny;
Czytam dzienniki
Wszelakiej kliki
I płaczę trocha
Nad biedą Włocha.
A gdy świat się odwróci,
Od krwawej rewolucyi
I innych szuka lejc —
Nie gadam nic.
Niech żyją błazny i arlekini
I król Chiappini[9]

Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary.
Karta — i crimen laesae — i lipcowe żary.

Dziś jam staruchem,
Lecz czujnem uchem
Z przyzwyczajenia —
Dla czasu przepędzenia
Słucham, jakie brzmią hasła,
I spokojnie je kradnę,
Łykając, jak kęs masła.
A sztuką władnę,
Bom w niej ćwiczony.
Pod osłoną prezydenta
Dziś mi papież uwielbiony
I kościół — matka święta.
Niech żyją błazny i arlekiny
I ludzie z miękiej gliny!
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary
I kto słyszy, jak rośnie trawa i szuwary!

Jam jeden z świadków
Wielu upadków!
Ten kredyt traci,
Ten duszę znów;
Ów szyją płaci.
Koroną — ów.
Lecz tylko osły
Łeb oddawali;
Chytrości posły —
My — zawsze cali. —

A każdy zbierać gotów
Zyski cudzych kłopotów.
Niech żyją błazny i arlekiny.
I złości syny
Niech żyją maszkary
Wszelakiej miary —
I Brighella[10], co niesie ci pożywne dary.






Przypisy

  1. Girella — chorągiewka t. j. człowiek zmiennych przekonań.
  2. Warkocz, (coda), moda z czasów rewolucji.
  3. Król Nazone — t. j. Ferdynand Burbon, król Neapolu.
  4. Fra Diavolo — (Michał Pezza) — wódz bandytów, przychylny Nazonowi.
  5. Po upadku rewolucyi zmieniano posągi z jej czasów.
  6. Żargon t. j. język haseł politycznych.
  7. Zabrałem chłopaka: w r. 1821 Wiktor Emanuel I zrzekł się tronu i regencyę sprawował Karol Albert, ks. Carignano, później król Piemontu. Karol Albert należał do Carbonarów t. j. stowarzyszenia t. zw. węglarzy; ztąd wspomnienie o „węglu“.
  8. Świeca łojowa — jestto aluzya do panowania austryackiego, gdyż niektórzy żołnierze austr., a zwłaszcza Kroaci (według opowieści ludu), nie znając użytku świec, jadali je.
  9. Chiappini t. j. Ludwik Filip, którego ojciec Filip Egalité miał podobno córkę, wydaną za mąż za niejakiego Chiappini, sierżanta.
  10. Brighella — maska w dawnym teatrze włoskim komicznym, wyobrażająca franta, który udaje głupiego i zawsze gotów do zdrady.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Giuseppe Giusti i tłumacza: Antoni Lange.