Tako rzecze Zaratustra/Siedm pieczęci

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Friedrich Nietzsche
Tytuł Siedm pieczęci
Pochodzenie Tako rzecze Zaratustra
Wydanie nowe
Data wydania 1922
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze „Ignis” S. A.
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Toruń, Warszawa, Siedlce
Tłumacz Wacław Berent
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część trzecia
Pobierz jako: Pobierz Cała część trzecia jako ePub Pobierz Cała część trzecia jako PDF Pobierz Cała część trzecia jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

SIEDM PIECZĘCI

(czyli: PIEŚŃ NA „TAK!“ I „AMEN!“)
1

Jeślim wróżbiarzem jest, onego ducha wieszczego pełen, co na wysokiem jarzmie między dwoma morzami się snuje, —
między przeszłością i przyszłością, jak ciężka snująca się chmura, — wrogi nizinom parnym oraz wszystkiemu, co znużone, co ani umrzeć, ani żyć już nie potrafi:
do gromu z łona ciemnego gotów i do wyzwalających lśnień błyskawicy, w te grzmoty brzemienny, co „tak!“ głoszą, — „tak!“ się śmieją, do wyzwalających gotów błyskawic: —
— błogosławion niechże będzie taki brzemienny! I zaprawdę, długo jak ciężka chmura nad górami zawisać ten musi, który kiedyś przyszłości światło rozniecić ma! —
o, jakżebym ja nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć!
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał; snać ta jest kobietą, którą kocham: albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!

2

Jeśli gniew mój groby kiedykolwiek burzył i, stare krusząc tablice, spychał je w przepastne głębiny:
jeśli szyd mój zmurszałe rozpylał słowa, jeśli był jako miotła dla krzyżowych pająków i jako wicher przewiewny dla grobowisk:
jeślim zasiadał triumfujący, gdzie pogrzebano bogi stare, ja światu błogosławiący, świat miłujący, obok posągów starych świata oszczerców:
— a kocham nawet świątynie i bogów grobowce, skoro tylko jasne oko nieba przeziera poprzez wybite sklepienie; jako murawa i maki kraśne rad zasiadam na zburzonych świątyniach —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!

3

Jeśli choć jedno tchnienie z twórczego nawiedziło mnie tchnienia, z onego musu niebiańskiego, co przypadki nawet zmaga i w gwiezdne koliska pląsać je zniewala:
jeśli śmiałem się kiedykolwiek onym błyskawicowym śmiechem, po którym długi grzmot czynu ponuro, lecz ulegle się toczy:
jeślim kiedykolwiek na boskim stole ziemi w boskie grał kości, aż ziemia drżała i, rozwierając się, wywnętrzała rzeki ogniste: —
— a stołem boskim jest ziemia, drżącym od twórczych, nowych słów i boskich kości: —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!


4

Jeślim kiedykolwiek pijał pełnym zaciągiem z korzennopienistego dzbana, w klórym rzeczy wszelkie dobrze rozczynione są:
jeśli dłoń ma dolewała kiedy dale najdalsze do bliży najbliższych i ogień do ducha, i ochotę do cierpienia, i rzecz najgorszą do najlepszej:
jeślim jest ziarnem onej wyzwalającej soli, która sprawia, że w moszczowym dzbanie rzeczy wszelkie dobrze rozczynione są: —
— a istnieje sól taka, co dobre ze złem wiąże; zasię rzecz najgorsza jest zdatna do zaprawy i do ostatniego zmusowania: —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!

5

Jeślim morzu jest skłonny oraz wszystkiemu, co morza tchnienie z sobą niesie, a najskłonniejszy wówczas, gdy mi się ono gniewnie przeciwi:
jeśli owa poszukiwań pochopność jest we mnie, co żagle ku nieodkrytym krainom wydyma, jeśli żeglarza pochopność w mojej jest ochocie,
jeślim, radością pijany, wołał kiedy: „ląd z przed oczu ginie — opadają ostatnie łańcuchy —
— bezmiar tylko wokół szumi, hen w dali lśni jeno czas i przestrzeń, dalejże przed się! dzielne ty serce!“ —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!

6

Jeśli cnota ma tancerza jest cnotą, jeślim skokiem nóg obu wskakiwał często w złoto-szmaragdowe olśnienie:
jeśli ma złośliwość śmiejącym się jest szydem, pośród róż pnących i liljowych zagąszczy:
— a w śmiechu zło wszelkie jednoczy się, lecz uświęcone i rozgrzeszone własną błogością: —
jeśli alfą i omegą mą jest, że wszystko ciężkie lekkiem, każde ciało tancerzem, każdy duch ptakiem stać się winien: a zaprawdę, toć jest alfą i omegą moją! —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!

7

Jeślim kiedykolwiek rozpinał ponad sobą ciche niebiosa i na własnych skrzydłach we własne wzbijał się nieba:
jeślim, igrając, pławił się w głębokich światła dalach, gdzie mej wolności mądrość, — mądrość ptaka nawiedziła mnie: —
— a tak oto rzecze mądrość ptaka: „Patrz, niemasz tu góry, niema dołu! Rzucaj się i tam, i sam, i wdał, i wstecz, o lekki! Śpiewaj! mówić przestań!
— „czyż słowa wszelkie nie są dla ciężkich stworzone? Nie kłamiąż lekkiemu słowa wszelkie? Śpiewaj! mawiać przestań!“ —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Friedrich Nietzsche i tłumacza: Wacław Berent.