Przejdź do zawartości

Ta druga/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Sidonie-Gabrielle Colette
Tytuł Ta druga
Wydawca Wydawnictwo „Globus“
Data wyd. 1930
Druk Drukarnia „Sztuka“
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Kazimierz Bukowski
Tytuł orygin. La seconde
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

W chwili wyjazdu była mniej wesoła, ale wszyscy byli przyzwyczajeni do oziębłej niezręczności Fanny, powolnej przy wejściach dworcowych, nieco skrępowanej na stopniach samochodów. Kiedy nadszedł czas oddać strażnikom klucze Willi Dean i wsiąść do samochodu, Fanny jakby się obudziła, zawiązała pod uchem końce szala, zasadziła aż do nasady nosa futrzany beret, który zniekształcał gruby jej kok. Przechadzała się niepewnym krokiem po terasie, dotykała klamki zamkniętych drzwi.
— Nie, Fanny, nie, nie zapomniałaś niczego, — zawołała do niej Jane.
„Chciałabym, myślała Fanny, rozpocząć na nowo lato, uzbrojona w to, co wiem. Widziałabym dom, kraj i siebie samą inaczej. Już te puste krzesła nie posiadają tego samego kształtu. Ta wielka budowla jest mniej brzydka. Rozkład pokojów i dwóch pięter wydaje mi się jasny, jak w domu z rozwaloną fasadą...“
Usłyszała śmiechy i ujrzała jak Jan Farou, okryty dla żartu wszystkiemi nałożonemi jeden na drugi płaszczami, odchodził stożkowaty, jak stóg słomy. Zaśmiała się, aby ich naśladować, potknęła się i wykręciła sobie nogę.
— Zawsze te twoje kostki miękkie jak masło! — mruknął Farou.
— Lepiej pan zrobi, jeśli poda jej pan rękę, — odparła Jane.
Szła ostatnia, pełna wdzięku w swoim dziewczęcym nieprzemakalnym płaszczu z blado-błękitnego jedwabiu. Farou zatrzymał się, aby poczekać na nią, wsunął rękę za pas z białej skóry, opinający biodra Jane i pociągnął ją.
— Wio! Hop, hop! Niebieski koniku!
Wyglądał, jak zawsze, przy końcu wakacyj, odziany w pożyczone ubranie, z otwartą bluzką i kamizelką, w kapeluszu zsuniętym na kark. Na czole jego kędzierzawił się gęsty pęk włosów, ozdoba byczków. Zgnieciony fałd spodni i luźna krawatka nie podobały się Jane. Ale Farou, z oczyma jasnemi i wyszczerzonemi zębami, śmiał się i umiał z gracją wzgardzić dobrym tonem.
— Hop! Hop! koniku!
„Co za niewinność!” podziwiała Fanny. „I co to mu ona powiedziała przed chwilą? Że lepiej zrobi, jeśli poda mi rękę... Ileż to razy wypowiadała podobne słowa od trzech — nie, od czterech lat? Nie zwracałam na to uwagi...” Lepiej pan zrobi jeśli poda jej pan rękę...”
Jedwabne pajęczyny zagradzały ścieżkę. Wieczorne słońce, niskie i czerwone, nie suszyło rosy. Sucha i złocista jesień gryzła podnóże małych gór jak rozpętany płomień. Fanny zerwała w przejściu, przez ogrodzenie ogrodu warzywnego fioletowe astry, któremi pogardziła poprzedniego dnia.
Jane chciała w pociągu urządzić „kącik Fanny”, rozwinęła koc z lekkiej kashy, wsunęła tekturowe rozcinacze między kartki nowiutkiej powieści. Ale Fanny nie pragnęła ani troskliwości ani snu.
— Dobrze mi jest, dziękuję, dobrze mi jest, — rzekła roztargnionym głosem.
Piękne, nieco zwierzęce jej oko błądziło po łąkach. Fioletowa arabeska na wylotach jej szala i jaskrawa szminka na ustach harmonizowały ze sobą i wybielały jeszcze bardziej jej cerę śniadej brunetki.
Jan Farou przyrzekł na podjeździe pozostawić kierownicę w rękach Fraisiera, nie jechać aż do ciemnej nocy, przyrzekł szybko i ze złą wolą to, czego od niego żądano.
— Jaki chcesz dziennik, Fanny?
— Na razie nie chcę żadnego, dziękuję. Jest mi dobrze.
„...A co najciekawsze, że nie jest mi wcale źle“, ciągnęła dalej w duchu.
Pierwsze stacyjki przesunęły się wzdłuż pociągu, obładowane altanami z gęstemi czarnemi winogronami. Farou czytał po swojemu gazety.
— Nie zapowiadają... Nie, nie zapowiadają jeszcze.
— Co? — zapytała, poderwawszy się, Fanny.
— No, prób. Skąd ty spadłaś?
— Wiesz, skoro musiałam wstać o piątej rano...
Zakręt toru kolejowego ukazał znów w dali oczom Fanny wzgórek, który opuszczała, kwadratową willę, której nie zobaczy więcej. Nachyliła się, aby ujrzeć znikający jeden z rzadkich domów, który gościł ją przez dwa sezony letnie od czasu małżeństwa.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie .