Tęcza (Leśmian)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj


W polu Tęcza • Łąka • W zwiewnych nurtach kostrzewy • Bolesław Leśmian Koń
W polu Tęcza
Łąka
W zwiewnych nurtach kostrzewy
Bolesław Leśmian
Koń

TĘCZA.


Słychać go było, jak po młodem życie
Biegł coraz śpieszniej — ciepły deszcz majowy,
Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy
Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie.

Pyląc, uderzał w piach drogi spróchniały,
Poszperał w krzaku, co lśniąc się kołysze,
Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały
I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę.

Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku
Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita,
Poprzerywana i niecałkowita,
Jakby się śniła zmrużonemu oku.

Aż, luźne znikąd jednocząc migoty,
Nagłą zawisa po nad światem bramą,
By ci przypomnieć, że zawsze tak samo
Trwasz w każdem miejscu u wnijścia tęsknoty.

By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą,
Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze,
Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą,
Co się za tobą nie zamknęła jeszcze.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Bolesław Leśmian.