Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiéj/XXVIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiéj
Wydawca Wydawnictwa drukarni A. H. Kirkora i sp.
Data wydania 1860
Miejsce wyd. Wilno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

XXVIII. UBIORY. i t. d.

Z drobnych obłamków starożytnego stroju Słowian i Litwy, które nas doszły, można poniekąd wnosić o ubiorach mieszkańców tego kraju, o których zkądinąd mało mamy wiadomości. Późniéj z mało zasługujących na wiarę opisów, porobione wizerunki strojów, raczéj fantazji w artystach, niż historycznego ich obeznania się z przedmiotem dowodzą. Na starożytnych pomnikach, stroje ludów północy, rzadko się spotykają.
Wiemy o Scytach, że się ubierali w tuniki z rękawami, płaszczyki (Saga) i spodnie szerokie szyte z domowych tkanin, lub wyrobów nabytych od osadników greckich. Orężem ich była szabla, łuk i nóż, włosy nosili długo, a w boju rozwiane straszyły nieprzyjaciół, kędzierzawemi swemi splotami. Zdarta z głowy nieprzyjaciela czaszka z włosami, uczepiona u konia, lub przyszyta do płaszcza, przystrajała także dzikich wojowników. Podobne czaszki oprawne w złoto, służyły im za naczynia do napoju przy ucztach. — Sarmaci, późniejsi mieszkańcy części krajów słowiańskich, mieli spodnie od pasa, sięgające niżéj kolan jak Scythowie; na tém płaszcz bez rękawów, naśladowanie greko-rzymskiego stroju, miasto tuniki Scythyjskiéj, spięty na ramieniu sprzążką, a z przodu otwarty. W zimie okrywali głowy kapturem, z pod którego oczy tylko i brodę widać było. Prosty lud stawał do boju, bez broni prawie i tarczy (Lelewel. Tom wstępny do Polski śred. wiek. 71. 72); w pieszych utarczkach niewprawny i gnuśny, w jezdnych niepokonany. Zarzucali na nieprzyjaciół z wici uplecione sznury, któremi ich z koni ściągali, dzidami długiemi i mieczami walcząc. Możniejsi tylko mieli tę broń, i okrywali się blachami żelaznemi lub skórami.
Żelaza wszakże długo nie znali, łuk z dereniu i ostrza strzał mieli z kości; a właściwa im osobliwsza zbroja była z łusek, z kopyt rogu końskiego łupanych. — Pauzanjasz te ich roboty stawi w swoim rodzaju obok najlepszych greckich. Przedniejsi nosili się podobnie, jak Partowie i Medy; Lelewel nastaje na jednostajność ubioru ich z medyjskim. Na słupie Trajana widziemy i konie ich, zbrojami z kopyt końskich okryte (Montfaucon. T. IV. pl. 62. — Lelewel. 73. — Mercier. sc). — Kobiéty przy długiém i fałdzistém odzieniu, wdziewały na wierzch tunikę krótką, ręce mając do pach obnażone: czasem na piersi sznurówkę zbrojową, a na głowie kołpaczek, lub czepiec, podobny do czepca zbroi.
Epoka, w któréj narody słowiańskie, jeszcze jednolite prawie, w osobne się indywidualności odcechowane wyrabiać nie poczęły, zbyt mało dla historyków jest jasną, by dla archeologów bogatą w źródła być miała. Co pozostało z pierwotnego bytu Słowian, to dziś całe w mogiłach, horodyszczach, kamieniach, urnach, zardzewiałéj broni szczątkach i loźnych słówkach geografów i dziejopisarzy, lub bajecznych powiastkach o groźnéj północy. Sztuka nie odtworzyła nam dotąd ani typów, ani strojów słowiańskich, lub pomieszała je z typami obcemi, zwłaszcza germańskiemi, ubierając w przekręcone nazwiska, których znaczenia dobadać dziś trudno; wcieliła je także w świat rzymski, nie określając wyraźniéj, zkąd wzięła swe wzory.
Wszakże oprócz tego, cośmy tu z powieści historyków, za drugimi napisali o ubiorach najdawniejszych ludów północy, więcéj jeszcze o nich z wiarogodnych źródeł, bliższych już nas, powiedzieć można.
Postacie Daków i Getów, które spotykamy na płaskorzeźbach kolumny Trajana, naprzód zastanowić nas powinny. Stroje w jakich tu przedstawiono ludy północy, zwłaszcza spodnie, koszule na wierzch ich wdziewane, czapki i pokrycia głowy, przypominają mocno dzisiejsze jeszcze stroje wieśniacze Słowian. Toż o Jazygach przedstawionych na téjże kolumnie, w stroju nieco odmiennego charakteru powiedzieć można. Niektórzy z Daków mają płaszcze widocznie szerścią jak fręzlą oszyte, a obszycie to, jak wiemy, do XIV. wieku, znamionowało kapłanów litewskich.
Jazygowie od Daków odróżniają się obszerniejszemi płaszczami, spiętemi po rzymsku na ramionach; płaszcze Daków również na barkach spięte, mniéj fałdziste i cięższe się zdają, jakby z czegoś grubszego uszyte były. Noże w pochwach u pasów zawieszone, są takie, jakie po grobach Słowian się znajdują, dziś jeszcze w podobny sposób noszą je na Kaukazie. Bronią tych ludów topor, dzida, ciężka, krótka, obosieczna szabla prosta, i tarcz owalna średniéj wielkości. Czapki zagiętym swym wierzchem, litewskie przypominają; inne w kształcie ściętego ostrokręgu, robione są na sposób dzisiaj w Podolu używanych. — Z płaskorzeźb tych, choć mniéj dokładnie, dowiadujemy się także o formie wozów ich, zaprzęgów, trąb, i t. p. W sąsiadach Daków, Sarmatach, oznaczonych czapkami, zupełnie do litewskich podobnemi, w postaciach przedstawujących ich na kolumnach Trajana i Antonina z łukami, kołczanami, toporami trudno nie szukać czegoś, przypominającego szczątki po grobowcach znajdowane. Sztuka rzymska wiernie nam zachowała, idealizując je tylko, typy ich strojów, uzbrojenia i sprzętów.
Na odwrocie jednéj z monet Marka Aureljusza, jest także trofeum z broni sarmackiéj, składające się z dwóch tarczy, jednéj owalnéj, drugiéj podłużnéj pięciokątnéj, z pałki (maczugi) i czapki z wierzchem podniesionym i zagiętym. Ogół Sarmackich strojów na kolumnie Trajana, a szczególniéj gruppa, w któréj są dwa konie, uderza podobieństwem do ludowych strojów słowiańskich.
Tyle tylko mamy podobno w pomnikach rzymskich, światło jakieś na Słowiańszczyznę rzucić mogącego (zob. Recherches sur les costumes, les moeurs, les usages religieux civils et militaires des anciens peuples, par I. Malliot, publiés par P. Martin, T. II. 433. — Planch. L.LIV).
W księdze pod tytułem: Peplus (sive Gothorum, Herulorum, Vandalorum, Gepidarum, Suevorum, etc. veterum imagines, ex antiquis monumentis et museo Marci Zuerii Buxhornii, edente Petro Soutmanno pictore chalcographo Harlemensi, Anno CIↃIↃC.L.)[1]), zawierającéj stroje i uzbrojenia dawnych mieszkańców Germanji i jéj sąsiadów, są ubiory niektórych ludów słowiańskich i słowiano-litewskich, (Herule), ale zdaje się z opisów późnych, lub domyślnie kreślone. — Siedém z tych figur powtórzył Spallart, w obrazie historycznym ubiorów i zwyczajów ludów starożytnych i średniowiecznych (Tableau historique des costumes, des moeurs et des usages de principaux peuples de l’antiquité et du moyen Age. Metz. 1805. — T. VI. fig, 1 — 7).
Pierwsza postać wystawia Getę okrytego skórą, w spodniach do kolan skórzanych, chodakach, szłyku i zbroi zmocnionéj żelazem. Przy nim szabla, topor wojenny, dzida, łuk i kołczan. Zwrócim tu uwagę na czub Swewa, sterczący na wierzchołku podgolonéj głowy, zupełnie jak późniejsze polskie czuby (f. 2.). Trzecia figura wystawia Wandala, w szyszaku z obustron na uszach najeżonym kolcami, w chlamydzie nakształt rzymskiéj, z tarczą drewnianą, z nożem na rzemyku u pasa, podobnym do rzeźb kolumny Trajana, inaczéj tylko przywieszonym. Czwarty Gepida, w szyszaku ze skór i żelaza, z mieczem krzywym szerokim, w zbroi ze skór i blach złożonéj, w ręku ma rodzaj włóczni, z gałką kolczastą u góry. Herul pobratymiec Litwinów, wystawiony tu pół nagi, w szyszaku jednak misternym, z łukiem, kołczanem, strzałami i mieczem krzywym; od pasa osłania go rodzaj fartucha, po kolana spadający. We wszystkich tych przedstawieniach, fantazja P. Soutmann’a, wiele swojego przyczynić musiała.
Wszyscy się na to zgadzają, że starzy Słowianie byli rośli i silni, niekiedy prawie olbrzymiéj budowy, włosy mieli ni zbyt jasne, ni czarne, orzechowe, brunatne; na Rusi i w Litwie złocistéj barwy, oczy siwo-niebieskie, szare, skórę rumianą. Odzież Słowian wedle świeższych źródeł, które o niéj wzmiankują, składa się ze spodni jak u Scythów, z serdaka zastępującego koszulę i płaszcz. Ubior ten jeszcze u ludu pozostał. Spodnie szerokie, do kostek dochodzące, koszula do pół kolan, na spodnie wdziewana, pas na niéj i burka bez rękawów, spinana na jedném ramieniu po rzymsku, albo odzież z rękawami spięta na piersi, i sięgająca do kolan. Głowę okrywali czapką stożkowatą, lub nizką ze skór zwierzęcych uszytą. Obuwiem były kurpie, ze skóry lub łyka. — Są ślady, pisze Bandtkie, (Histor. Prawa Polsk.), że do XIV w., w Polsce noszono tunicam et pallium, ale czy to nie jest tylko złacinnione nazwanie prostéj świty i płaszcza? — Z upowszechnieniem koszul lnianych, dodaje tenże, właściwe dawniéjsze rubaszki słowiańskie gała, wyszły na wierzch koszuli i przezwano je żupanami (włoskie giuppone, niemieckie jube, jaube), na których przed upowszechnieniem od Tatarów wziętego kontusza, nosili sagi, sajany, gunie, Kow, u Czechów Karzno, u Dalmatów Kabanice. Pamiątka téj szaty słowiańskiéj dochowała się w sukni zwierzchniéj ludu zwanéj Kieca, kiecka. Broda i wąs były postrzygane a włosy równo z karkiem ucięte, jak dziś noszą Rusini; w żałobie wszystek włos zapuszczano. — Ubior kobiet mniéj jest znany, nosiły zapewne koszule z rękawami fałdziste po kostki, na nich kabaty do kolan; dziewczęta chodziły z kosami długiemi, mężatki zawijały głowy, pokrywając je namiotem (narzutem, narzutką), namitką.
Diakon Alberti, zastanawiając się nad wykopaliskami z epoki słowiańskiéj, w dawnym kraju Sorbów, tak mówi o ludności jego, opierając się na okruchach, które znajdował w mogiłach.
»Występują oni z grobów swoich, jako pokolenie blizko jeszcze będące przyrody, silne, dobrze zbudowane, wszakże nie olbrzymie. — Rękojeści ich mieczów są dosyć małe, i do wielkiéj by ręki nie przypadły. Kortum tęż samą uwagę zrobił o orężu dawnych Germanów. Byli to ludzie zarówno gotowi do wojny, jak do kunsztów kwitnących wśród pokoju; silni synowie natury, ale nie wysileni, nie ogołoceni z władz cielesnych zbytkiem i zniewieściałością, owszem wzmocnieni się okazują żywotem wygodnym i dostatnim; tego dowodzą czyste, białe, wybornie zachowane, ale mocno starte ich zęby. — Gdy mu możność dozwalała, ozdabiał mężczyzna silną prawicę świecącemi naramiennikami z bronzu i stali, obszerną jego i spływającą suknię utrzymywało misterne spięcie; u boku wisiał na ozdobnych paskach w pochwie żelaznéj, miecz stalowy. Kobiéty były delikatne, pierścienie, bransolety, pierścionki na rękach i nogach żenskich skieletów znajdowane, mogły tylko przypaść do wysmukłych członków niewiast kształtnych i delikatnych, a nie przyszłyby na silne dzisiejsze wieśniaczki. Suknię ich lnianą, obszerną, często z bardzo cienkiéj tkaniny (co się poznaje po wyciskach na rdzy bronzu), na piersi utrzymywały spięcia wytworne, na wierzch zarzucały się inne jeszcze cięższe pokrycia, bo przy skieletach, po kilka zapinek znajdujemy. Na szyi nosiły rodzaj naszyjnika, w kształcie grubego pierścienia, od którego zwieszały się łańcuchy i paciórki. Odkryte ręce zdobiły naręczniki pierścieniowe, około pięści i ramienia. Znaczniejsi obojga płci miewali i na palcach u rąk pierścionki. Włosy zwijano na szpilki, których długość do wielkości warkocza się stosowała. Tak odziana niewiasta, dodaje autor, nie mogła być żoną dzikiego drapieżcy i niewolnika, była to towarzyszka spokojnego gospodarza, rolnika, który już wychodził ze stanu dzikości — ozdoba jego i chluba, jaką nam jeszcze chrześcijańscy missjonarze, malując pożycie małżeńskie Słowian, przedstawują.“
Słowa diakona Alberti, dają się zastosować do niemal całéj Słowiańszczyzny przedchrześcijańskiéj, a D-r Kruse w tenże sposób przedstawia nam swych Kurów i Liwów.
Do pomników odległych epok, należą dziś jeszcze u nas pozostałe niektóre sprzęty pierwotne, które nas doszły bez żadnéj prawie zmiany, utrzymując się do dziś dnia. Tak naprzykład, wszelkie narzędzia rolnicze, począwszy od pierwiastkowéj gałęzi kolczystéj jodły, zamiast brony jeszcze dziś używanéj na Białéj-rusi, aż do pługa, sochy, radła, sprzęt gospodarski takim jest prawie, jak był przed wieki: wyroby drewniane, bendnarskie, wozy, garnki, pozostały w kształtach tradycyjnych.
Korowaj, dziś używany tylko jako placek weselny, dawniéj jako ofiara Bogom, sięga epoki przedchrześcijańskiéj. Jest to zabytek religijny obrzędów bałwochwalczych. Mamy podania o plackach ozdobnych, korowajach przynoszonych w ofierze bogom: Swiatowidowi w Arkonie, Radegastowi w Retrze. Saxo Grammatyk (824 — 825) wspomina, że w czasie uroczystego obrzędu przemiany wina w rogu Swiatowida, kapłan stawił między sobą a ludem krągły placek słodki, wysokości wzrostu człowieczego i pytał, czy go widać było, życząc by i na rok przyszły, za korowajem ludzie go nie widzieli. — Było to życzenie urodzaju i dostatków. Sreżniewski (Swiat: i obr. 77 — 78), pisze o podobnym zwyczaju, w Małorossji, na szczodry wieczor. — W każdym domu pieką mnóstwo kołaczów (krągłych placków), pierogów, i toż samo pytanie i życzenie daje gospodarz domu.
Domysł nasz względem znaczenia Korowaja, potwierdza się jeszcze wyraźnem wspomnieniem o nim, jako o placku ofiarnym, którego łamanie przy obrzędzie czci bogów, stanowiło odrębną ceremonję. W rękopiśmie Muzeum Rumiancowa, pisanym w r. 1523., w którym przy wykładzie Ojców kościoła, szczególniéj Jana Złotoustego, jest rozprawa niewiadomego autora, o przesądach, a raczéj o czci fałszywych bogów, pisze: »Jże sut’ krestjanie wierujuszcze w Peruna i w Rgla i w Wiły, ichże czisłom tridewiat’ siestrenic, hłaholiut’ okannii niebiehłasy To wsie mniat’ bohy i bohyniami. I tako pokładywajut’ im treby, i Korowaj im łomiat’, i kury im rieżut’, i ohniewi moliatsia, zowut jeho Swarozicem.» Ofiarowanie nawet placków, bułek, chleba, pierogów, panom, księżom, przynoszenie ich do dworu, kładzenie na trumnach i mogiłach, jest pozostałością pogańskiego zwyczaju.
W niektórych miejscach utrzymywał się jeszcze zwyczaj, robienia symbolicznych jakichś znaków na wypiekanym chlebie, które gdzieindziéj krzyż zastąpił.
Korowaje ofiarowane bogom, były, jakeśmy widzieli, częstokroć tak wielkie, że zakrywały ofiarnika kapłana. Kształt dzisiejszych korowajów, starych placków ofiarnych, ozdobnych, złoconych, pstrzonych w kwiaty i wstęgi, zmienia się w różnych miejscowościach.
Są one lepione z ciasta, ubierane w chorągiewki, szczególniéj pąsowe, bo to barwa weselna, w choinę, jedlinę, tam gdzie to drzewo nie jest pospolite, w zielony zawsze barwinek, słowem w rośliny, które liściem trwałym symbolizują trwałość. — Jagody kaliny i inne drobne owoce, używane także bywają, do ozdoby Korowajów. Dzisiaj stroją go także w krzyżyki z ciasta, uświęcające ten zabytek pogańskich czasów, i w rozmaite drobne wyciski, ptaszki, gwiazdki, kółka. — Korowaj taki obwija się płachtą ofiarną, czyli ręcznikiem, którym także jako kapłan, i pierwszy swat się przepasuje. Długi ten kawał płótna, jest niezawodnie znamieniem kapłaństwa, które po wsiach sprawowali dawniéj starsi gromady, wybrani na to czasowie. — Placek ten towarzyszy weselu, gdzie się kolwiek ono przenosi, do cerkwi, do dworu, do gospody; na ostatek następuje podział jego między współbiesiadników, a ci którzy część jaką otrzymują, małą ofiarę zań składają. Pospolity kształt weselnego Korowaja wyobraża jakby gałęziste drzewo o mnóstwie ramion, szyszek, wyrostków, przypominających ornamentacją sprzętów i medalików z trzeciéj epoki.
Litwa, u któréj najdłużéj przetrwała wiara dawna, najdokładniejsze nam jeszcze daje pojęcie stanu ludów przedchrześcijańskich; podania i obrzędy zachowały się tu jeszcze żywe i nie zatarte.
Mówiliśmy już o rzeźbie i budownictwie w Litwie; sztuki te zapewne nie doszły wyższego stopnia rozwoju, dla przeciwnych okoliczności, ale stały niewątpliwie na tymże stopniu wykształcenia, co u narodów sąsiednich, świadczą o tém codziennie z ziemi dobywane pamiątki. Myśl prostą wyrażał artysta prostemi środkami, ogółem utworu swego, starając się wyrazić więcéj, niż wykonaniem części staranném. Język, ta historyczna skarbnica, dowodzi, że nazwania dłuta, pęzla, farby, malarza i malarstwa, nie potrzebowała już Litwa zapożyczać u obcych, miała własne i narzędzia sztuki i ich nazwiska. — Wyrzynano bogi z drzewa, kamienia, lano je z bronzu; na drzewie téż wycinano głoski zaginionego pisma jakiegoś, rodzaju run — Rasztas, oznaczając niém krótko imiona, modlitwy, pamiątki wielkich wypadków.
Strój ludu musiał być takim zapewne z małą odmianą, jakim go dzisiaj jeszcze widziemy; odznaczały go czapki czubate nakształt Sarmackich, zdarte ze źwierząt skóry, łby na pokrycie głów zamiast hełmów używane, tarcze ociągane skórami, pałki, smalone oszczepy, krótkie pociski drewniane noszone za pasem, młoty, siekiery, łuki, proce, i to mnóstwo ozdób bronzowych, naszyjników, napierśników, pierścieni, których grobowce są pełne. W Litwie pod Dąbrówną, gdzie krzyżacy naśmiewali się z uzbrojenia litewskiego, Długosz wzmiankuje szczególnego rodzaju włócznie, które litewskiemi nazywa; podobne one być miały do niemieckich, a wcale różne od polskich kopij.
»Szable rzadkie tu były, chyba u Hetmana, » pisze Stryjkowski, o żelazo bowiem nie łatwo było w Litwie. Strój niewiast dość był wytworny, z niego w niektórych jeszcze okolicach, pozostała piękna, obszerna zasłona biała, okrywająca wdzięcznie zamężne niewiasty, a niekiedy posługująca im do noszenia dzieci. Używanie u sukni dzwonków okrągłych, przez dziewczęta szczególniéj, jak u Tatarów i na wschodzie, wspominają historycy i dowodzą mogiły. Stroiły się także w bursztyny, korale, paciórki, ozdoby druciane, blaszane, iglice, zapinki i pierścienie, a przy nich w wianki zielone, często w pieśniach wspominane.
Kapłani mieli także strój sobie właściwy, którego główną cechą były pasy lniane białe (ręczniki o których wyżéj) obszycia z szerści bydlęcéj u sukni, czapki śpiczaste obwieszane świecidłami i blaszkami, wieńce z liści, laski zakrzywione. Krewe krewejta najwyższy kapłan ubierał się biało, opasując się cienkim pasem białym siedem razy siedem, przez ramie także miał przepaskę, a na głowie rodzaj mitry w kosztowności przybranéj. Laska, znamie jego władzy, była trzy razy zgięta u góry, a u każdego zgięcia wisiał woreczek. Mniejsi Krewowie opasywali się siedem razy tylko, a laski zgięte mieli dwa razy. Wejdaloci, kapłani wiejscy, odziewali się w suknię długą, bramowaną taśmą białą płócienną, na piersiach mieli troje petlic z kutasami i guzami, i pas biały pojedyńczy, na sprzążkę zapięty. W dole suknia ich oszyta była szerścią bydlęcą. Na głowę czasu ofiary kładli wieńce z zieleni, a laski ich raz tylko zgięte, miały po jednym woreczku. (Rysunek stroju Wejdaloty w kronice Schütz’a, w Hartknoch’u późniéj w Muzeum Domowem. 1837. r. i Przyj: Ludu).
Wurszajtos, kapłani z ludu wybierani do jednéj ofiary, wdziewali wieniec przy obrzędzie, i białą kładli szatę.
Nie wiemy nic o stroju Wejdalotek.


Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Prawdopodobnie powinno być: ↀDCL


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.