Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiéj/XIX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiéj
Wydawca Wydawnictwa drukarni A. H. Kirkora i sp.
Data wydania 1860
Miejsce wyd. Wilno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XIX. RZUT OKA NA CERAMIKĘ.

Ogół naczyń glinianych, w ziemiach słowiańskich, w Polsce i Litwie dobywanych, po pilniejszém nad niemi zastanowieniu, dałby się rozdzielić na kilka odrębnych rodzajów. Do oznaczenia epok, z których pochodzą wyroby te, nie tylko grobowiska i sprzęty w nich znajdowane, ale i same urn kształty, posługiwać mogą.
W grobowcach pierwotnych z epoki kamieni, urny są rzadkie, właściwych popielnic niema wcale, naczynia tylko ofiarne, misy i flasze z ofiarami, strawą, napojami, stoją w nogach, wśród nóg, albo z obu stron głowy skieletu.
W drugiéj epoce następującéj, bronzu i przejścia do żelaza, najstarsze naczynia są jak rzymskie urny, zaokrąglone, lub śpiczaste od spodu, stać nie mogące, i widocznie przeznaczone były do zawieszania, co dowodzą resztki łańcuchów przy niektórych znajdowane; albo umieszczane były w zasklepieniach maleńkich. Urny z trzeciéj epoki stojące, z uszami, najwzorzyściéj rysami ozdabiane, są najrozmaitsze.
Ogół naczyń glinianych, ze względu na ich kształty i przeznaczenie, następnie jeszcze podzielić się daje:

1. Popielnice właściwe, większe i mniejsze z gliny z granitem tłuczonéj, robione od ręki, lub toczone kołem, przeznaczone na złożenie kości.
2. Dzbany, garnki, i flasze, wstawiane do grobów z potrawami, ofiarami, napojem.
3. Misy bez pokryw i z pokrywami, tacki, podstawki, krążki, zapewne także do ofiar służące.
4. Lampy, ptaki, grzechotki, kółka i kadzielnice.
5. Łzawnice i balsamki gliniane.
1. Popielnice właściwe, rozmaitéj wielkości, — gdyż u Słowian przeciwko zwyczajowi rzymskiemu, palono i ciała dziecięce, składając je w małych urnach, — pospolicie z gliny grubo ze żwirem i tłuczonym granitem zamieszonéj, są najdziwniejszéj rozmaitości linij, szczególniéj w zakończeniach szyi i uszach. Począwszy od znacznie wydętych w pośrodku i przysadzistych, do prawie cylindrowych i wysmukłych, nieskończone są odmiany. Mają one kształt szerokich mis, z pokrywami i szyjami, (wykopalisko pod Kołem), hładysz, dzbanów, i cylindrowych prawie, jak pod Nietuliskiem naczyń wysokich, które za charakterystyczne polskie uważamy. Wszystkie prawie polskie i pruskie, czeskie i szląskie, mają rozmaitego kształtu pokrywy, płaskie lub czapkowate, niekiedy w sposobie garnków szerokich z uszami (Nietulisko), pod Kaliszem i w Nietulisku znajdowane: zdaje się że do zawieszania były przeznaczone. Barwa ich, od czerwonawéj, żółtawéj, szaréj, do prawie czarnéj dochodzi, rzadkie są ślady polewy i farby, w Szląsku, Prusiech, na Ukrainie.

2. Dzbany, garnki, i flasze, wstawiane do grobów z ofiarami, potrawami, napojem, jeszcze dziwniéj rozmaitych kształtów i wielkości bywają. Spłaszczone w sposobie dwóch spojonych misek, z niezmiernie długiemi i cienkiemi szyjami, w spodzie pękate, na dnach wązkich i szerokich, i t. d.
Pospolicie robione bywają z gliny delikatniejszéj, bez przymieszania piasku i granitu; bez uszów i z uszami, z pokrywami i bez pokryw. Powszechną ich formą, jest kanopejska, zwężona w dole, rozszerzona w pośrodku, ściśnięta znowu w górze.
3. Misy różnego rodzaju, podstawki, tacki, z rączkami lub bez rączek, z gliny delikatniejszéj wyrabiane i rysowane starannie; co do kształtu, najpiękniejsze znajdujemy w Czechach, co do ozdób najwytworniejsze w Szląsku, co do stylu najbardziéj uderzające w greckiéj Ukrainie.
4. U Słowian, znajdujemy przejęty zapewne od Rzymian zwyczaj, stawiania lamp w grobowcach; szczątki tego rodzaju sprzętów, gliniane i bronzowe, z pozostałościami knotów, spotykamy na zachodzie, w Szląsku, w Czechach, w Wielkiéj-Polsce, w mogiłach Pomorskich. Ubożsi, jak wszędzie, stawili miasto lamp, gliniane ich podobieństwa. Nie mamy rysunków lamp, u nas znajdowanych; Büsching przedstawia nam jedną, z pod Kameese w Szląsku, ciekawy w swoim rodzaju zabytek.
Nie wiem, czy do wizerunków lamp, lub grzechotek, zaliczyć potrzeba glinianego ptaszka, znalezionego w grobach na Krasnéj Górze w Lubaszu w Wielkiéj-Polsce. Jest to dosyć grubo wyrobiony sprzęcik gliniany, wystawujący gęś czy kaczkę, z płaskim długim dziobem, na podstawie bez oznaczenia nóg stojąca, ze słabo oznaczonemi skrzydłami. Figurka ta, mogła mieć jakieś znaczenie mythyczne, ale włożenie jéj do grobu, tłumaczą nam lepiéj grzechotki dziecinne, w kształcie ptaków, znajdowane w Szląsku.
Znajdujemy ich kilka u Büsching’a, (T. III, 6. T. IX, 1.); z dziurkami po bokach, podobnych do dziś jeszcze wyrabianych dla dzieci zabawek. Nie są one wszakże pospolite; parę ich znaleziono pod Kameese, Brauchitsdorf i Polgsen, Lederhose. Grzechotki te były malowane z wierzchu, i rysowane w pasy; gąska z pod Peczkendorf z żółtawéj gliny, czerwono i czarno malowana, inna czarna całkowicie, wzmiankowane są jeszcze u Büsching’a. Wszystkie wszakże znane ptaszek nasz Lubaski, jakkolwiek niezgrabny, pochwyceniem ogólnéj formy zwierzęcia, przechodzi.
Oprócz tych wyrobów, w Szląsku znajdują się jeszcze tak zwane Kadzielnice gliniane, naczynia z otworami licznemi po bokach, służące zapewne do ofiar, ale niestarannie wykonywane: w Polsce ich dotąd nie natrafiono.
Zastanawiające są także kółka gliniane, krążki z otworami w pośrodku, czterma lub jednym, różnych rozmiarów, najczęściéj na miseczkach poukładane jeden w drugim, które znaleziono na Szląsku i w Lubaszu. Podobne kółka znajdują się i bronzowe: musiały mieć jakieś znaczenie religijne; całkiem im podobne, znajdowano w grobach w Albano.
Oprócz wyliczonych naczyń, szczególniéj uwagę zwracają na Szląsku znajdowane także trojaczki, garnuszki i miseczki ofiarne, pięknego kształtu, wewnątrz otworami połączone z sobą, które, jak się nam zdaje, służyć musiały do składania ofiar bóstwu trojakiemu, Trygławowi. Gdyby albowiem przeznaczeniem ich było, trzy rodzaje jadła zawierać, nie miałyby otworów łączących z sobą miseczki, widocznie tylko znaczenie troistéj ofiary w jednéj, wskazujące.
Co do materjału i sposobu wyrabiania naczyń grobowych, o tém już kilkakrotnieśmy tu wspominali. Żwir i tłuczony granit z listkami i okruchami miki, równie dla mocy, jak dla ozdoby naczyń, był dodawany; nieznajdujemy go w wyrobach mniejszych i delikatniejszych, z saméj gliny żółtawéj, lub czerwonawéj robionych. Starsze zwłaszcza naczynia, lepione są rękami, (Nietulisko), późniejsze toczone kołem widocznie, a wszystkie zdają się być mniéj lub więcéj wypalane, nawet te, na których śladu ognia dziś dostrzedz trudno. Kolor ich rzadko zupełnie czarny, czerwonawy, żółtawy, przechodzi wszystkie odcienia barw tych i brunatnéj. Najrzadsze są naczynia, okryte polewą szklistą i malowane kolorami: wszakże i takie na Ukrainie, w Szląsku, w Czechach się trafiają.
Wielkość urn, jest nadzwyczaj różna, widać że na to nie było żadnego obrzędowego prawidła: właściwe popielnice, niekiedy dwa garnce z górą w siebie biorą, niekiedy kwartę zawierają zaledwie, inne naczynia schodzą do cala sześciennego objętości.
Ozdoby naczyń, podzielić się naprzód mogą, na dwa główne pod względem wykonania rodzaje, wypukłych i rytych; ostatnie są pospolitsze i niemal wyłącznie używane. Najrzadsze są ornamentacje kolorowane, których przykład mamy na Szląsku.
Do nadzwyczajności także zaliczamy pruskie garnki z pod Tczewa i Gdańska, z twarzami ludzkiemi, postaciami zwierząt i ludzi, wyrabianemi wypukło. Inne ozdoby wypukłe są w kształcie rozmaitych uszów i rękojeści, guzów, pasów i liści. W ogóle są one niezmiernie proste, pośpiesznie wykonywane, niewykończone; a po zebraniu i porównaniu mnóstwa ornamentacij ceramiki słowiańskiéj, nie wiele się w niéj okazało rozmaitości. Motywa są prawie jednostajne, pierwotne i nieustannie powtarzane: kombinacij linij różnorodnych mało, i nieśmiałe. Najpospoliciéj jeden rodzaj linji, kilkakroć w różnych postawionéj kierunkach i powtarzanéj w odstępach regularnych, stanowi zasadę ozdoby.
Zrobim tu nawiasowo uwagę, którą nam obejrzenie popielnic, w jednym grobowcu znalezionych nastręcza: czy niebyło zwyczajem robić tych garnków na prędce, umyślnie, z jakim obrzędem stosownym? czy ilość uch, ozdoby guzowate, i punkta ryte dokoła, nie mają jakiego znaczenia? Dla czego naprzykład natrafiamy w jednym grobowcu, obok siebie stojące garnek o uchu pojedyńczém i o dwóch, w którém ucho drugie zastępuje dwa razy powtórzona ozdoba guzowata? Kiedy próbowano garnki okrywać twarzami, które pewnie oznaczać musiały stan i wiek zmarłego; rysować je runami, oznaczać godłami życia przeszłego, mieczem, zbroja, iglicą, nożem, nożycami, i t. p. Dla czegoby nie miały umówione jakieś znaki na popielnicach, wyrażać płci i wieku zmarłego? Należałoby starannie poszukiwać, czy znajdowane przy popielnicach sprzęty, nie są w jakim związku z ich kształtami? — Zdaje mi się, chociaż to domysł tylko, że wyciskane w koło punkta, mogły oznaczać liczbę lat przeżytych, a ucha płeć zmarłego; ale to w pewnego tylko rodzaju garnkach, w których guzy podwójne zastępują ucho.
Wypukłe ozdoby nie są wcale pospolite i do najwykwintniejszych należą: tu odróżnić się dają, rozmaitego rodzaju ucha i rękojeści, zastępujące je niekiedy wydęcia nieprzedziurawione, guzy, pojedyńcze i podwójne, liście u góry zaokrąglone, a u dołu urny zwężające się, które widziemy na urnach w Lubaszu; ozdoby perłowe w pasy poukładane. Oto jest prawie wszystko, co najpospoliciéj na popielnicach znajdujemy.
W Lubaskich popielnicach, przy liściach wypukłych, ozdobą wklęsłą są punkta we dwa rzędy ustawiane, które jakeśmy powiedzieli, oznaczać mogą lata zmarłego. Na urnach z pod Gruszewa, z epoki najdawniejszéj, bo przy nich znaleziony był młot kamienny, i naczyniach słowiańskich muzeum berlińskiego, obficie i prawie wyłącznie widziemy użyte ozdoby wypukłe perłowe, szeregami niekiedy aż we cztery ustawionemi rzędy, opasujące dokoła szyje. Ten rodzaj ornamentacij, aż do przesytu używany na monetach byzantyjskich, powtarza się w najdawniejszych i staranniéj wykonanych urnach polskich i szląskich. Na urnach w Kotowie znalezionych, są tępe zęby, i rzadko rozsypywane perły, które toż co punkta na innych, oznaczać mogą.
Najpiękniejsze co do ozdób, i najbogatsze w nie, są urny szląskie, chociaż na nich wyłącznie prawie, użytą jest linja prosta, ale misternie układana. Spotykamy na nich pasy czarne, pojedyńcze, podwójne, potrójne, zęby z pasów i linij, szlaki z linij naprzemian poziomych i prostopadłych, a nawet kwiaty, liście i koła.
Chociaż panującą w ornamentacji jest linja prosta, koło wszakże ukazywać się zaczyna, i drugi obok niego stanowić pierwiastek. Na malowanéj urnie, z pod Kameese (Büsching), i misce podobnéj z pod Wohlau, fantazja robotnika już swobodniejsze skreśliła ozdoby, w których linje proste, i ulubione wprzódy zęby i trójkąty podrzędną tylko grają rolę.
Czeski sprzęt grobowy, mniéj się odznacza rytemi ornamentami, więcéj daleko linij ogólnych kształtów: perły, linje proste, i falowate pasy, stanowią całą ich ozdobę.
Nie bogatą też jest wcale ornamentacja litewskich, kurlandskich i inflantskich garnków, na których powtarzane pasy ciemne i falowate linje, z zębami i rzadkiemi kółkami, ukazują się najczęściéj.
Na urnach pruskich u Reusch’a, są pasy, jakby w plecionkę robione, po dwa i po trzy razem składane; na wiekach ich misterniejsze jeszcze znajdujemy sploty. Inne mają kilka pasów, w zęby po sobie idących, lub większego rozmiaru, ostre zęby z krések złożone i punktowane. Nigdzie pereł, ani ozdób kolistych.
Na urnach galicyjskich, też same ozdoby w plecionkę niby zwijane i starannie wykonane, któreśmy na szląskich widzieli. Jakkolwiek motyw ten, z bardzo prostych składa się żywiołów, w połączeniu ich wiele jest smaku i sztuki.
W całéj téj ceramice prostota ornamentacij niezmierna, pomysły niewymuszone, motywa pierwotne i stale jedne z małemi wyjątkami. Prędzéj trafiemy na kształt naczynia piękny, na zręczny profil, na foremne wygięcie, niż na ozdobę wykwintną, która jest wyjątkiem, jak w często cytowanéj urnie szląskiéj, okrytéj ozdobą ciągnioną z linij pod prostym kątem, z wielką sztuką łamanych, stylem greckie przypominającą. Pasy i zęby wypełniane linjami, falowate linje, rzadziéj daleko kółka, perty, lub wyszukańsze zgięcia spotykamy. Na urnach szląskich, tylko myśl robotnika z ubitego występując toru, piérwsze zarody fantastyczniejszéj ornamentacji skreśliła.
Kształty, jakeśmy kilkakrotnie już powtórzyli, mówiąc o wyrobach garncarskich, są nadzwyczajnéj rozmaitości, zwłaszcza w Czechach, Szląsku i Wielkiéj-Polsce; w Prusiech i Litwie więcéj jednostajności; na Ukrainie wpływ grecki, zrodził profil wymyślniejszy, czyściejszy, ale obcy.
Począwszy od najprostszych kubków cylindrowych, — równych, i nieco wydętych, znajdujących się w muzeum berlińskiém, w wykopalisku pod Smiglem, Lubaszem i Gruszewem, przechodziemy do rozmaitego wzrostu i kształtu wyrobów. Kubek taki, uważać można niejako za formę zasadniczą, pierwotną, z któréj rodzą się wszelkie inne wykwintniejsze.
Klassyfikując naczynia, wedle pomysłu P. Ziegler, zaliczyć je potrzeba wszystkie, do kształtu kanopejskiego, to jest do wyrobów, których cechą jest zwężenie u dołu, rozszerzenie w pośrodku, i zakończenie zwężeniem w górze. Wprawdzie trafia się nam raz, w jednéj urnie z pod Kotowa kształt foceeński, (rozszerzony u dołu), ale to widocznie wyjątkowo. Ogół nosi tę cechę stałą, że się zwęża w dole, w środku mniéj lub więcéj, powolniéj lub nagléj rozszerza, a zakończa szyją, od któréj proporcij, jak i od linij brzucha, zależy piękność profilu. Stosunek wysokości popielnic, nadaje im fizjognomją. Najpospolitsze są wyniosłe, nie bardzo pękate w pośrodku, (trafiają się prawie cylindrowe), i nieco tylko zwężone u góry, jak większość urn Nietuliskich. Drugiego rodzaju, przysadzistych i pękatych, typem być mogą urny z pod Kalisza 1818 r., nizkie, wydęte, z prostemi cylindrowemi szyjami. Od tych przechodziemy do mis i pater płaskich z pokrywami, kształtnie wyginanych, o jedném uchu, lub bez niego, a na końcu znajdujemy nawet naczynia, w kształcie czary starożytnych, na podstawie osadzonéj.
Idąc ku Prusom, naczynia grobowe poczynają się podnosić i zwężać. We wspomnianych popielnicach, z trzeciéj epoki, opasanych mieczami, rysunek wytworny, smukły, bardzo pięknego profilu. Z pod Lubasza mamy także naczynie jedno, z szyją bardzo wyniosłą, w kształcie nalewki z rączką, wcale piękne.
W ogólności urny im wysmuklejsze, tém wdzięczniejsze, im przysadzistsze i cięższe, tém mniéj zręczne: nie tak wykwintnie wykonane. Wprawdzie smukłe i wyniosłe urny, z pod Nietuliska, zdaje się ręką lepione, niedbale są robione, ale pojęcie kształtu ogólnego w nich często szczęśliwe.
W innym całkiem rodzaju, są urny z pod Kotowa, ciężkie, nizkie, zaokrąglone prawie pokrywami i przypominające formą zasklepione kulki i łzawnice. Niektóre z nich, jak łzawnice, też znajdowano zasklepione.
Najstarożytniejsze urny, przypominają rzymskie tém, że nie były robione do postawienia, ale do zawieszania w grobie, dno ich prawie śpiczasto się kończy, a uszy są szczupłe tak, że sznur ledwie, lub łańcużek, przez nie mógł być przeciągnięty. Takiemi się nam być zdają, popielnice z pod Kalisza, 1818 r. dobyte, z pod Gruszewa, Nietuliskie, i jedna z Galicyjskich. Uszy urn późniejszych stojących, rozszerzone stały się rękojeścią, robiono je pojedyńcze, zmieniono na rodzaj ozdoby, i ubierano w pierścienie kruszcowe, kręgi i kolce, w najbliższéj nas epoce.
W urnach pruskich dosyć wysmukłych, zwracają szczególną uwagę pokrywy ich, rzadko całe, dosyć zręcznie wyrabiane, w kształcie rozmaitych czapek, stożkowate i fugowane; Reusch już zebrał ich kształty, które go uderzyły.
Raczki i uszy urn słowiańskich, z których sztuka grecka tyle i tak pięknych motywów ornamentacij wyczerpnęła, są z małémi wyjątkami proste, jak same naczynia; rzadko dostrzegamy w nich myśli jakiéjś, chętki nadania im formy wykwintniejszéj, niekiedy zaledwie oznaczone bywają i nie przekłute nawet. Są jednak patery z rączkami przedłużonemi, naléwki ofiarne pięknie ozdobione niemi, a w niektórych popielnicach, cztéry, sześć, uszek drobnych, lub guzów i wyrostków, urozmaicają górną linję i stanowią piękny ornament.
Na jednéj urnie w Muzeum Berlińskiém, znajdujemy rączkę całą perłami nasadzaną, wcale ozdobną, chociaż perły na niéj niestosownie są użyte.
Ogół urn słowiańskich, pomimo prostoty swéj i pierwiastkowości, nie jest bez wdzięku, linja zwłaszcza ogólna i profil je odznacza, całość uderza więcéj, niż wykonanie części. Większe popielnice mają jakaś cechę monumentalną, czujemy spójrzawszy na nie, że to nie są proste naczynia codziennego użytku, że ten co je toczył, myślał zda się o śmierci, o łzach, które na nie spaść miały.
W Litwie tylko garnki, zwłaszcza o jedném uchu, bez czucia i myśli zdają się lepione, rzekłbyś, że je chwycono od ogniska i wprost zaniesiono na zgliszcze, lub dorywczo na miejscu pogrzebu wyrobiono. Najpiękniejsze słowiańskiéj ceramiki wzory, znajdują się w Szląsku, w Czechach, w Wielkiéj-Polsce, potém w Galicji, i Krakowskiém.
Mówiliśmy już nieco, o urnach Czeskich, których rysunki daje Vocel (T. IV). Tu jeszcze wspomnim o misach z pokrywami, najpiękniejszym wyrobie téj prowincji. Były to zapewne naczynia ofiarne, do stawienia strawy w grobach przeznaczone; kształt ich zarówno i przykrycia zasługują na szczególna uwagę. Misy te nie są rysowane i mało ozdobne, ale zgięcia pokryw i linje ogólne, są bardzo piękne; w Polsce, nic podobnego widzieć się nam nie zdarzyło.
Urny szląskie, których wielki zbiór posiada Muzeum szkoły wyższéj we Wrocławiu, wydane zostały przez Büsching’a, w często wspominaném dziele jego: »o epoce przedchrześcijańskiéj i jéj pomnikach«; różnią się one pomysłami, wykonaniem, obrobieniem, rysunkiem, od innych słowiańskich, a najbliżéj z naszemi Wielko-polskiemi się łączą.
Oprócz popielnic, znajdują się tu misy, kubki, krążki, lampy, rzecz w słowiańskich grobowcach rzadka, szpulki i naczynia, któreśmy nazwali trojakami, podobne do używanych do dziś dnia bliźniuków.
Co do ich kształtu, ten tak jest rozmaity i oryginalny, że się trafiają urny formą wschodnie naczynia, a rysunkiem greckie przypominające (Tab. III. 1). Grzechotki, czary, lampy, kadzielnice, których boki są podziurawione, w wielkiéj tu liczbie spotykamy. Lampy acz niezgrabne, są widocznie naśladowaniem rzymskich. Miski i czasze od czeskich mniéj kształtne, bogaciéj znowu są rysowane i ozdobne.
Materjałem jest, nietylko glina z kwarcem gruba, ale niekiedy piękna żółtawa, delikatna massa, doskonale wymieszona i wypalona. Na wielu naczyniach znajduje się polewa czarna szklista, ale najciekawszemi są tu wyroby malowane w desenie kolorowe, o którycheśmy już wspominali. Malowanie to nie jest wypalane i powierzchowne tylko, kolory użyte ograniczają się czarnym, żółtym i czerwonym. (Tab. I. n. 1, 2). Ornamentacja naczyń malowanych, składa się z linij prostych, formujących trzykroć powtórzone trójkąty, a w ich środku dwa skrzyżowane S. formują ozdobo kwiecistą. W pośrodku taż ozdoba powtarza się w kółku. Na drugiéj urnie kréski proste, koła i kółka, stanowią ornamentacją dosyć ubogą, ale zastanawiającą tém, że jest polychromem. Pod względem ozdób, także uderza bardzo starannie ryta urna (T. I. 3), któréj Büsching przyznaje, że ją ręka niepospolitego artysty wykonywać musiała. Paski z kilkakroć powtarzanych linij prostych i łuków punktowanych i ciągnionych, trójkąty liśćmi zakończane, kółka obwodzone listkami, stanowią główne motywa. Na innych naczyniach najczęściéj powtarzają się zęby, a raczéj trójkąty zapełnione linjami, w kierunkach naprzemian sobie przeciwnych; linje proste i pasy z kilku linij w kierunkach zębiastych, a niekiedy wypukłe perły. Najpospolitszą jednak ozdobą są zęby z pasów, jakby plecionek złożone, które i na naszych naczyniach się trafiają.
Oprócz urn i mis, wspomniane już grzechotki gliniane w kształcie ptaszków, trojaczki ofiarne, wewnątrz połączone z sobą, i kółka gliniane, podobne do Lubaskich, a zupełnie jednakie ze znajdowanemi w Albano, kadzielnice podziurawione, jakie się u nas nie spotykają, cechują ceramikę szląską. Wszystko to razem wzięte, dowodzi, że ku zachodowi idąc wpływ rzymski w obrzędach religijnych i pogrzebowych, był coraz wydatniejszy; przekonywają o nim czary, na wzór rzymskich lepione, lampy, kółka, nawet urn niektórych kształty.
Dodamy tu jeszcze słów kilka, o często znajdowanych w grobach przedchrześcijańskich łzawnicach, ze szkła i gliny, (po litewsku assaruwe zwanych).
Szklanne są w ogólności dosyć rzadkie i przybierają kształt misternych kulek, zewsząd zamkniętych, lub flaszeczek na rodzaju podstawki stojących.
Drugie gliniane, podobne bywają do miseczek, kubków z rączkami, czarek i garnuszeczków, rzadko trafiają się całkowite. Oprócz kulek zamkniętych, w paski ozdobne ubranych i flaszeczek rozszerzonych u góry, jakby do zbierania łez, w Litwie znane są jeszcze miseczki płaskie, w kształcie czary starożytnéj, i metalowe małe rożki takie, jakich używano do napoju, które i do rogu i do pazura zwierzęcia mają podobieństwo.
Nie wszystkie jednak łzawnice, łzy w sobie zawierały, i na ten cel przeznaczone były. Piérwszy Batissier, (Elemens d’Archéologie nationale, 281), okazał, że w tych drobnych naczyńkach, zamykano także balsamy, droższe oleje do namaszczania ciała, przy obrzędzie pogrzebowym, któremi nie mogąc zwłok natrzeć, dla kosztowności ich, rzucano je po odrobinie do mogiły. Vocel sprawdził to odkrycie i zastosował je do tak zwanych łzawnic słowiańskich.
Niema wątpliwości, że szklanne te kulki, które znajdują w Litwie, obcego były wyrobu, i wysoko cenione być musiały, gdyż paciórki szklanne po grobach, często obok agatowych, koralinowych i bursztynowych się spotykają.
Zakończmy to, zbyt może rozciągłe zastanowienie się nad wyrobami garncarskiemi, epoki przedchrześcijańskiéj, jedną jeszcze uwagą. Zdaje się, że nie bezowocowém byłoby porównanie staranne, wyrobów garncarskich dzisiejszych ze starożytnemi; może w podaniach zdunów, w ich praktyce, w nazwiskach różnéj formy garnków, znalazłoby się cóś przechowanego od wieków. Garnki w Polsce najsławniejsze podobno były Iłżyckie i Łagowskie; tamby wiec zdunom i ich robocie przypatrywać się należało. W rozmaitych stronach kraju, lud używa wedle rodzaju gliny, jaki się tam znajduje, naczyń czarnych, czerwonych, żółtawych i prawie białych, na których rodzaj ozdób, jest prawie ten sam jeszcze, co na starych popielnicach. Znajdujemy na nich pasy kolorowe, lub w głąb ryte, ozdoby falowate i zębate, co dowodzi, że i w innych częściach sztuki garncarskiéj, tradycja stara utrzymać się mogła.
Widzieliśmy wyżéj szląskie trojaki, naczynia, w których troistemu bóstwu, składano ofiary; zdaje się, że do zabytków też najdawniejszéj ceramiki, do których lud przywiązuje jeszcze znaczenie jakiejś świętości, należą garnki, używane dotąd podwójne, zwane bliźniukami, dwojakami, zrosłe bokami z sobą i dziś służące do noszenia jadła w pole. Zakopywanie takich garnków po granicach siół i pól, ma je ochraniać od morów i klęsk wszelkich; dowodzi ono, że w nich dawniéj składano ofiary także bóstwu zapewne dwoistemu, jakiém było Lelum Polelum. Wedle podań wiejskich, które po całéj słowiańszczyźnie są powszechne, chcąc uchronić osadę od klęsk spaść na nią mogących, pomorku i gradobicia, powietrza, nieurodzaju: oborywano ją parą czarnych byków bliźniąt, i garnki bliźniuki zagrzebywano po miedzach. W téj tradycji, będącéj zabytkiem obrzędu towarzyszącego zakładaniu nowych osad słowiańskich; widoczne jest przejęcie obyczaju rzymskiego, przy nowych kolonij poświęcaniu zaprowadzonego.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.