Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiéj/VI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiéj
Wydawca Wydawnictwa drukarni A. H. Kirkora i sp.
Data wydania 1860
Miejsce wyd. Wilno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

VI. WYROBY KAMIENNE.

Kamienny oręż, narzędzia i różne sprzęty, robione są pospolicie z tak zwanego siekiernika (Beilstein), nerkowca i krzemienia, i znajdują się tam nawet, gdzie materyał ten całkiem jest nieznany. Zastanowienia godném jest, że zupełnie podobne naszym wyroby kamienne rozsiane są nietylko po całéj Europie, ale niemal po całéj kuli ziemskiéj, jako pamiątka przedhistorycznéj epoki. W większéj ilości spotykają się one w Danii na brzegach południowych morza Bałtyckiego, w Hanowerze, Hollandyi, Anglii, Szkocyi, Irlandyi, Francyi, Hiszpanii, Portugalii. Podobne im spotykamy wszakże w Azyi, Afryce i Ameryce. Robota tych narzędzi i broni, zwłaszcza drobnych strzał, ostrzów, tak gładka, dokładna, wyborna, że dziś przy wydoskonaleniu środków rękodzielniczych, przy podniesieniu rzemiósł, trudnoby cóś piękniejszego wykonać. Obrabianie nawet bez pomocy żelaza, długich a cieńkich i kruchych sztuk krzemienia, szlifowanie ich, jest dotąd dla nas zagadką.
Zabytki te świadczą o zamieszkaniu naszych krajów już w epoce, w któréj upowszechnione było użycie kamiennych narzędzi, a kruszec prawie nieznany. Wielu archeologów chcieli widzieć w siekierach, młotach, dłótach i t. p. same narzędzia ofiarne, obrzędowe, poświęcone, do religijnych tylko służące obchodów; lecz wielka rozmaitość tych wyrobów, ilość ich niezmierna, okoliczność ta, że po większéj części siekiery kamienne i kamienie, obok kruszców, rzadko nadzwyczaj się trafiają, lub nigdy prawie niechodzą z niemi razem, że wreszcie kształty niektórych wskazują dobitnie użycie do codziennych potrzeb życia, naostatek posługiwanie się podobnemi narzędziami dzikich ludów do dziś dnia, dostatecznie dowodzą, że przypuszczenie to utrzymać się niemoże, że użycia ich ograniczać w ten sposób niepodobna...
Być może, że w epoce po piérwotnéj następującéj, gdy kruszec począł zastępować kamienie, rzadsze coraz i niejako starożytnością swą uświęcone szczątki, przez kapłanów używane być mogły do ofiar i kładzione w mogiły; ale i to jest prostym tylko domysłem.
Oto są główniejsze kształty, które u nas przybierają wyroby kamienne, rysunki ich dosyć liczne, i opisy znajdują się: w Rzucie oka na źródła archeologii krajowéj Eustachego hr Tyszkiewicza (1842, tablice VI, VII, VIII), i w Badaniach archeologicznych tegoż autora, (1850, tab. III, IV).
Oprócz tych źródeł, korzystaliśmy z rozproszonych wzmianek i rycin, i z pięknego zbioru wyrobów kamiennych, w wielkiéj dosyć ilości zgromadzonych staraniem ś. p. Ludwika Pawłowskiego na Wołyniu, około Dubna, szczególniéj w okolicy Wielkiéj Moszczanicy. Kollekcya ta jest może w swoim rodzaju najobfitszą u nas i najrozmaitszą.
I. Kamienie do szlifowania, (Schleifsteine), które, jak się domyślają, służyły do ostrzenia broni kamiennéj, siekier, toporów, ostrzów, strzał, krągłe lub płaskate z rówkami po bokach. Znajdowane w Inflantach i Witebskiém, przywodzi E. Tyszkiewicz (Badania, IV, 4). Do tego rodzaju zaliczyć potrzeba zapewnie wspomniane u Lippomana dwie płyty gładkie dobyte w Kijowskiém.
Trafiają się kamyki okrągłe, białe, średnicy około półtora cala mające, z obu stron płaskie, które zdaje się do niczego innego, chyba do ostrzenia broni służyć mogły, (zbiór po ś. p. Ludwiku Pawłowskim).
II. Kliny, (Keile), które do łupania drzewa służyły: są kawałkami kamienia, albo z obu stron zaostrzonego po końcach, co rzadko, albo z jednéj tylko strony, równo płaskie, lub wydęte nieco. Niektórych koniec śpiczasty, innych ucięty prosto, albo nieco zaokrąglony.
Trafiają się w różnych stronach mniéj lub więcéj obrobione, z bokami nieszlifowanemi, lub o jednym końcu tylko zaostrzonym i wygładzonym; wreszcie oszlifowane starannie ze wszystkich stron.
Rysunki niedokończonych podaje E. Tyszkiewicz z Kowieńskiego (Badania, IV, 5.) i Mińskiego (Badania III, 8). Znaczna ich ilość bywa z nerkowca lub siekiernika: najczęstsze jednak są z krzemienia; (zbiór po Ludw. Pawłowskim ma ich sztuk do dziesięciu).
Chociaż według starożytników Duńskich, kliny miały być narzędziem do łupania drzewa, może być bardzo wszakże, że ich, jak utrzymuje Tyszkiewicz, używano za pociski wojenne, gdyż ku temu równie przydać się mogły. We Francyi w nadzwyczaj wielkiéj ilości znajdowane kliny, dozwoliły przypuszczać, że ich niegdyś jako zębów do bron używano.
Rzadko bardzo trafiają się kliny z niewielką dziurką, w grubszym niezaostrzonym końcu.
III. Dłóta, (Meissel), węższe tylko i ostrzejsze od poprzedzających, zawsze wyrabiane z krzemienia, służyć mogły do robót ciesielskich. Między niemi znajdują się mniéj lub więcéj obrobione, szlifowane na wszystkie strony, długości od dwóch do trzech cali.
Mniejsze bywają bardzo misternie wykończane. Niektóre mniéj obrobione, szersze bywają u ostrego końca; (Tyszkiewicz, Badania, III, 9; Rzut oka (z pod Grodna), VI, 7).
IV. Dzidy, (Lanzenspitzen); ostrza te, co do kształtu podobne do ostrzów strzał, tylko śpiczastsze i większych rozmiarów, prawie powszechnie trafiają się nieszlifowane i zaledwie obrobione. Niekiedy w pośrodku rozszerzone są bardzo, a ku końcowi nagle się zaostrzają, częściéj bywają niebardzo kształtne. Miewają od cali trzech lub czterech, do siedmiu długości, a w środku szerokie bywają do dwóch cali, zawsze dosyć płaskie.
Niektóre od spodu kończą się liniją prostą, równo ściętą, inne zakończane bywają śpiczasto, lub jak strzała dwa mają końce. Tego rodzaju wyroby rzadsze są u nas od innych. Koniec grubszy przy osadzie, w miejscu gdzie do drzewca przytwierdzone były, ma ślady rówkowate, lub nawet się rozdwaja (J.-E. Vocel, Grund-züge, d. böhm. Alterthums, I, 4).
V. Noże, Sierpy, (Messer, Halbmondförmige Geräth-schaften), są płaskie, krzemienne, niecałe szlifowane, w jednym końcu przy rękojeści szersze, czasem w środku rozszerzone nieco, a z drugiéj strony, ostro i śpiczasto się kończące. Wszystkie, najprostsze nawet, zawsze są w jedną stronę nieco zagięte. Bywają zębate lub bez zębów, długości około pięciu cali, szerokości u nasady od półtora do dwóch cali.
Mocniéj w pół-xiężyca zagięte i zębione mogły bardzo służyć zamiast sierpów. (W zbiorze po ś. p. Pawłowskim, nożów pięć, sierpów trzy).
VI. Ostrza strzał, (Pfeilspitzen), kształtu płomykowatego, maleńkie, od cala do trzech długie, płaskie, nieoszlifowane, mniéj lub więcéj foremne, czasem bywają bardzo zręcznie wyrabiane; zawsze materyałem ich krzemień. Kończą się ostrzem bardzo śpiczastém, boki mają niekiedy zębione (Zbiór po Pawłowskim ma ich pięć; Czeskie zobacz u J.-E. Vocel'a T. I, 1).
VII. Siekiery, (aexte). Przychodzim wreszcie do rodzaju wyrobów, których i liczba, i rozmaitość jest największa. Siekiery, siekiero-młoty i młoty, są narzędziem główném epoki kamiennéj, która w nich się najdobitniéj wyraziła. Siekierę cechuje i odróżnia ostre jéj zakończenie, a więcéj jeszcze umieszczenie otworu do drzewca w samym przeciwnym ostrzu końcu.
Mają one długości od czterech do siedmiu cali, w końcu rozszerzonym od półtora do półtrzecia cala, w końcu tępym pół lub trzy ćwierci cala. Niektóre z nich bywają bez otworów[1]. Koniec tępy, prostemi ścianami ucięty, lub zaokrąglony mniéj więcéj foremnie.
W Danii spotykają się, i tam wszakże rzadkie, siekiery formy krzyżowatéj. W niektórych otwór bywa poczęty, zepsuty, a drugi obok wyświdrowany. Najpospolitsze są z krzemienia, bywają jednak z zielonawego serpentynu i inne. Czasem na bokach niemają kantów, i spuszczone są płaskawo, koniec nawet tępo zaokrąglony, tak, że całość staje się prawie owalną. Zbiór po ś. p. Pawłowskim ma ich kilkanaście. Tyszkiewicz z powodu częstego znajdowania siekier na roli, przypuszcza, że mogły jak motyki służyć do jéj uprawy; rzecz prawdopodobna (Rysunki w jego Badaniach, T. III, 2, 3 i 4; Rzut oka T. IV i VI).
VIII. Siekiero-młoty, (axthämmer), z siekiernika i krzemienia wyrabiane, znacznie grubsze od siekier, bo niektóre z nich przeszło cal bywają miąższe, ostrza zwykle mają tępsze, a dłuższe i szersze niż młoty. Tyszkiewicz ma je za jedne z najrzadszych wyrobów kamiennych, i przypuszcza, że miały znaczenie mityczne i służyły do jakichś obrzędów pogańskich. Domysł ten popiera nieco bardzo staranne ich obrobienie i przebijająca się już cząstka ozdobienia. W istocie niektóre w tępym końcu, foremnym guzem są zakończone, otwór otoczony bywa wyskakującym paskiem. Otwór ten posuwa się więcéj ku środkowi, niż w siekierach właściwych.
Tępy koniec rozmaicie obrabiany bywał, okrągło, guzowato, lub w prostą ścianę. (Rysunki u Tyszkiewicza: Badania T. III, 5; Rzut oka T. IV i VI).
IX. Młoty, (Haemmer), najpospolitsze może z wyrobów kamiennych, w niezmiernie wielkiéj rozsypane są ilości; robione bywają z nerkowca, serpentynu, siekiernika, a nawet z piaskowca, najrozmaitszéj wielkości i kształtów. Zwykle miewają od czterech do dziewięciu cali długości, chociaż mniejsze się jeszcze trafiają. Jedne mają formę grubych motyk i młotów, zwykle do rozbijania kamieni używanych, inne kształt siekier żelaznych, inne wreszcie postać nieforemnego walca, nieco śpiczasto w jednym końcu zaostrzonego.
Wysokość młotów od cala do dwóch dochodzi. We wszystkich prawie kanty dosyć są tępo i niewyraźnie oznaczone, lub nawet pozaokrąglane umyślnie. Otwór w młotach umieszczony w pośrodku samym, lub ku środkowi, prześwidrowany bardzo czysto i krągło; szerszy bywa z jednéj, węższy nieco z drugiéj strony, naumyślnie dla mocniejszego osadzenia rękojeści. Trafiają się otwory niezupełnie na wylot przechodzące. Średnica otworu stosuje się do miary młota i dochodzi niekiedy do półtora cala.
Grubszy koniec bywa obrobiony wypukło, lub płaską ścianą się odcina; zresztą, taka jest rozmaitość wielkości i rysunku młotów, że trzebaby profile ogromnéj ich liczby porównać, by dojść najpowszechniéj przyjętego kształtu. Od nieforemnéj jakiéjś bryły z otworem, do wytwornie wyszlifowanego niewielkiéj miary młoteczka, odmian spotykamy tysiące.
Jednym z najogromniejszych młotów w Słowiańszczyźnie, jest ów olbrzymi, odkopany w Czechach, w Kowary, znajdujący się w zbiorze P. Pachel w Pradze; drugi, więcéj stopy długi, a dwanaście funtów ważący, z lasu Bukowiny, zachowuje Muzeum Czeskie w Pradze (Zob. J.-E. Vocel, 5).
Rysunki młotów, zobaczyć można u Tyszkiewicza (Badania, III, 6, Rzut oka, VI, VII), u Narbutta, Kruzego, i t. d. Zbiór po Pawłowskim ma ich kilkanaście różnych, jeden nieforemny z piaskowca. Wielka ilość znajdowanych we wsi Wielkiéj Moszczanicy pod Dubnem, na polach ornych, młotów, a między niemi z nerkowca, którego w téj stronie niéma, — dozwala wnosić, że mogły być do uprawy roli i rozbijania skiby używane, prawdopodobniéj od innych narzędzi kamiennych.
Lud, który w ogólności na wszystkie kamienne zabytki z jakąś zabobonną czcią pogląda i chętnie je zachowując, leczebne im skutki przypisuje, — zachował dla młota szczególniéj religijne poszanowanie, z którego sobie sprawy zdać dzisiaj nieumie.
X. Buławy, rodzaj wielkich młotów okrągłych, w pośrodku których znajduje się otwór do osadzenia drzewca.
Nazwanie tego narzędzia winniśmy panu Tyszkiewiczowi (Badania, III, 7), który jedno z nich skończone, drugie nieobrobione całkowicie, znalazł w Borysowskiém i okolicach Uciany. Büsching daje nam rysunek tych buław ze Szlązka (T. VIII, 2, 3), wyglądających jak młoty okrągłe wojenne, któremi, osadziwszy je na drzewcu, tłuc było można zręczniéj może niż młotem i siekiera. Jedna z tych buław u Büschinga, (VIII, 3).
Niezmiernie jest zastanawiającą, gdyż wyrób jéj misterny, wiele pracy kosztować musiał. Niejest to już prosta gałka osadzona na kiju, ale cóś nakształt owocu pomidora w regularne wypukłości i wklęsłości ozdobnego. Motyw ten piękny, w wyrobie epoki kamiennéj bardzo jest uderzający pomysłem, smakownością, prostotą swoją. Im rzadziéj w kamiennych sprzętach znajdujemy wyraźną myśl ornamentacyi, tém ona większą na siebie zwracać powinna uwagę.
Litewska buława jest prostsza, ale kształtna, przypomina ona wielką, dosyć foremną paciórkę.
Dowodzenie hr. Tyszkiewicza, że tego rodzaju wyroby z kamienia ku saméj ozdobie służyć niemogły, zbyt mozolnie będąc otrzymywane, niezdaje się nam całkowicie uzasadnione. W życiu ludów na tym stopniu cywilizacyi zostających, na jakim być musiały narody używające kamienia do piérwszych powszedniego życia potrzeb, — sprzęty ku ozdobie służące, otrzymywać się mogły, nietylko kosztem wielkiéj pracy, ale nawet zaprzedania. Każda potrzeba ludu wpółdzikiego, jest dlań zarówno potrzebą; rozmierzyć ich ważności nieumie, i zaspokaja istotną i płochą — jednakową ofiarą.
XI. Berdysze, tak nazwane przez ś. p. Pawłowskiego narzędzia, różniące się od dłót i klinów, znacznie większą grubością i brakiem kantów po bokach, a wypukłością w pośrodku, od którego spuszczone są zlekka i oszlifowane jak najostrzéj, tak, że niektóremi z nich dotąd krajać można. Kończą się zawsze liniją zaokrągloną, a tylec mają tylko zgruba obrobiony. Długość ich różna, od dwóch do siedmiu cali, krótsze zdają się być na wpół rozbite. Odznacza je nadzwyczaj staranne obrobienie ostrza.
XII. Kamienie procowe, krągłowo obrobione, podobne do małych dłót kamiennych, z otworem do przewlekania sznurka który je ciskał; w Litwie rzadkie. (Badania Tyszk. IV, 1).
XIII. Szpulki kamienne (Weberschifförmige Steine); kamyki płaskie z rowkiem dokoła, a otworem w pośrodku, mające kształt małego bloku; służyły do zwijania.
XIV. Wałeczki, zawsze nieco stożkowatego kształtu, niemogące być pozostałością otworów młotowych, jak utrzymuje Tyszkiewicz, gdyż otwory te wyraźnie są świdrowane. Ku czemu służyć mogły, niepodobna dziś odgadnąć. Bywają długie od trzech ćwierci cala, do cali dwóch, pospolicie z serpentynu i nerkowca. Na bokach ich są ślady jakiegoś toczenia w linijach spiralnych gęstych, i drobnych, osnuwających je do koła.
W końcu cieńszym miewają średnicy niekiedy mniéj niż pół cala, a koniec ten bywa wklęsły i starannie oszlifowany, w grubszym zawsze odłam nieregularny, okazujący jakby były od większéj bryły odbite. Zbiór Pawłowskiego miał ich do dwudziestu. Że się znajdują i w Czechach, świadczy J.-E. Vocel (Tab. I. 10).
XV. Guzy i paciórki kamienne. Paciórki mają kształt kółek płaskich z rębem wypukłym, lub postać gruszkowatą. Obok nich i razem z niemi trafiają się podobne, różnéj wielkości gliniane wypalane paciórki. Wedle wszelkiego podobieństwa, służyły do stroju, przywieszano je do pasa, noszono może na szyi[2].
XVI. Kule, doskonale okrągłe i oszlifowane bardzo starannie, także się w grobach starych trafiają; widzieliśmy z nich jedną około cala średnicy mającą, z kamienia białawego. Zobacz Czeskie, u J.-E. Vocel'a (T. I, 6).
Badacze starożytności Duńskich, liczą jeszcze do sprzętów kamiennych:
XVII. Kamienie probiercze (Probiersteine);
XVIII. Żarna (Kornquetscher), u nas o ile wiemy, nieznajdowane; a w ostatku, do najciekawszych pomników téj epoki należące.
XIX Urny (Urnen). Urny kamienne, czasem kwadratowe, niewielkiego pospolicie rozmiaru, z kilku płaskich kamyków spojonych złożone, lub krągłe, objęte obręczami kruszcowemi, z narzynanemi ozdobami. W Danii, gdzie tak wielka ilość kamiennych pamiątek się znajduje, urny jak u nas są najrzadsze; w naszym kraju jednak mamy o nich wzmianki. W jednym z rozkopanych w W. Polsce grobowców, urna kamienna znalezioną została i przy dobywaniu rozbita; drugą roztłuczono także odkopując, we wsi Nosaczowie na Ukrainie.
W dalszej Słowiańszczyźnie, wiemy o szczątkach urny kamiennéj znalezionéj w Morawii, na górze zamkowej w Letowicach (Letowice), przed 1840 rokiem. Trafiono na nię w głębokości stóp ośmiu, a razem znalazła się dość grubéj roboty figura z piaskowca, i gliniana głowa jakiegoś bożyszcza. Szczątki te przesłano Czeskiemu Muzeum w Pradze.
Że broń ta i sprzęty w części bywały nabywane przez mieszkańców (bo wyroby z rodzajów kamienia, w okolicy się nieznajdującego, często po polach natrafiamy), w części zaś robione były i w domu, dowodzić tego niepotrzebujemy. Znajdowano u nas młoty, siekiery, dłóta, w najrozmaitszych stanach obrobienia: wykończone, obite tylko, poczęte szlifować, z narysowanemi, lub na pół prześwidrowanemi otworami. Tyszkiewicz niechce wierzyć, by te narzędzia bez pomocy kruszcu wyrabiane być mogły; ale w ten sposób, wszystek wyrób kamienny, któren łatwo być mógł kruszcem zastąpiony, jużby miał tylko obrzędowe i religijne znaczenie, co się sprzeciwia prawdopodobieństwu, bo ilość i rozmaitość tych sprzętów świadczy o ich materyalnym użytku.
Może być, że w czasach późniejszych, lud zachowując zabytki epoki na wpół zapomnianéj, cześć im religijną oddawał, łącząc je do świętych obrzędów; że młot był symbolem Boga, przestawszy być narzędziem rolniczém i gospodarskiem; — ale w epoce najodleglejszéj, potrzeba była powodem wynalazku, który do wysokiego stopnia doskonałości rozwinięto.
Zagadką jest po-dziś-dzień wyrabianie kamieni, bez pomocy narzędzi kruszcowych, ale niejest niepodobieństwem; a okoliczność ta, że przy kamiennych zabytkach, nigdy się prawie kruszec nieznajduje, i uwaga, że kruszcem łatwoby było kamień trudny do obrobienia zastąpić, zmusza przyjąć zagadkę, niewysilając się ani na rozwiązanie jéj, ani na obalenie.
Z tegoż wieku kamieni, obok sprzętu charakterystycznego, któryśmy wyżéj opisali, znajdujemy paciórki i guziki bursztynowe, podługowate, okrągłe, czasem bezkształtne bryłki, przedziurawione tylko dla nawleczenia. Niekiedy bywa ich sznurów kilka, śpiętych klamrami. W grobowcach téj epoki, znajdują się także gliniane naczynia ofiarne, o których niżéj powiemy obszerniéj; pospolicie z dnem zaokrągloném i uszami, jakby do zawieszenia przeznaczone były, mniéj lub więcéj ozdobne; przy nich zaś, kości źwierząt, koni, psów, świń, i zęby zwłaszcza psie i końskie.
Wszystkie te zabytki do zbyt od nas odległéj należą epoki, ażeby się ona ściśle dała oznaczyć, a początek jéj i trwanie zakreślić dziś mogło. W okresie tym lub całkiem jeszcze nieznano w Europie użytku kruszców, lub kruszec był tak rzadki, że go do codziennych życia potrzeb zastosować niebyło można. W Polsce, Litwie i krajach sąsiednich, okres ten zdaje się nietylko poprzedzać wszelkie związki ludów Północ zamieszkałych, z Greko-Rzymskim światem, ale nawet sięgać może epoki przed przyjściem Skolotów-Scythów do Europy.
Epoka więc kamienna kończy się na jakie siedmset lat przed erą naszą.
Przypuszczenie to nieśmiało tu wnosim, bo w przekonaniu naszém, żadna epoka, z dalekiego stanowiska wydająca się odrębną, w istocie saméj, tak odciętą i oddzieloną być niemoże, jak ją daty historyczne wskazują. Nic się i w dziejach niestaje nagle, nic się nierobi skokami, „non it natura per saltus“; długie lata przejścia, łączą z sobą okresy, nieznacznie spływające w wielka jednorodną, choć różnotwarzą całość. Tak i epoka owa kamienna musiała mieć długie narodziny, trwanie, którego rozciągłości niczém dziś oznaczyć niepodobna, i długi w końcu upadek stopniowy. Narzędzia kruszcowe niemogły nagle zastąpić starych kamiennych sprzętów, seciny może lat ubiegły nim je po polach rozrzucono, długo zapewnie obok motyki, pracował młot stary i siekiera z krzemienia. Dla tego, trafia się już w grobach, z ostatnich lat téj epoki, ułamek bronzowy lub okruch żelaza, chociaż cechą właściwą, najgłówniejszą prastarych mogił kamiennych, jest właśnie zupełny w nich żelaza niedostatek.
Przestrzeń czasu, oddzielająca nas od tego okresu, wynosiłaby, wedle przypuszczeń naszych, około półtrzecia tysiąca lat..... Z poszanowaniem i zadumą spoglądamy, na te narzędzia pracy i boju piérwszych kraju naszego mieszkańców, wyroby, które z ich żywotem spojone były codziennie, któreby wyspowiadać nam mogły przeszłość nieodgadnioną, gdyby w prostocie swych kształtów tak nieme i małomówne niebyły. Wreszcie i zabytki te i grobowce z czasów kamieni, są bardzo już dziś rzadkie, a pamiątki w nich znajdowane, w tak małéj ilości i jednostajne, że żadna z nich nietryska światłem szczególném, na maluczką wiązkę domysłów, mozolnie w téj pustyni uzbieranych.
Zapatrując się na budowę grobów, na wyrób sprzętów, czytamy w nich tylko dobitnie wyrażającą się myśl — trwałości, nieśmiertelności żywota. Grób był niejako chatą na nowe życie zbudowaną, nie mogiłą, w którejby trup zgnił spokojnie; stawiano przy umarłym czego mógł potrzebować — jadło, suknie, oręż, psa, konia, — niewierząc, niechcąc przypuścić, by rzeczywiście umarł, sądząc, że tylko zmienił rodzaj i warunki życia. Kamienny grób ten wypowiada jakby naiwną w śmierć niewiarę, jakby uparte mniemanie, przeczucie, przekonanie o nieśmiertelności. Wyprawiano umarłego na świat inny, ale niesądzono, by zginął; związek nawet między nim a żyjącymi utrzymywało coroczne odwiedzanie grobów, które od niepamiętnych wieków, w całym świecie, a szczególniéj w Słowiańszczyźnie, było zwyczajem religijnym. Stypa pogrzebowa, strawa Słowian, jest raczéj biesiadą pożegnania, niż obrzędem żałoby. Izby grobowe kamienne, nieprzysypane ziemią, z lampami w pośrodku, opatrzone we wszystko, co tylko do życia mogło być potrzebném, wyraźnie tę myśl piękną nieśmiertelności wypowiadają.
W samych budowach, zastanawiających podobieństwém swém do pomników Keltyckich: Lichavenów (trilitów), Dolmenów, i krytych chodników — największa piérwotna panuje prostota, ale obok niéj olbrzymią jakąś widać siłę. Kamienne płyty użyte do budowy, już są z jednéj lub dwóch stron starannie ogładzone, mniejsze nawet kamyki często ociosane, dla lepszego, trwalszego z sobą spojenia. Żadnego zresztą niespotykamy śladu cementu, ani pomocniczego środka, któryby bryły łączył z sobą sztucznie. Kształt izbic jest pierwotny, prostokątny, kwadratowy, rzadziéj kolisty, lub w formie mniéj więcéj przypominającéj ellipsoidę.
Układ w ostatku kamieni, na powierzchni ziemi, dokoła usypów, przypomina znowu Druidyckie Kromlech'y, opasujące kilką tajemniczemi, jednośrodkowemi kołami przestrzeń poświęconą. W tenże sposób co w Anglii i Bretanii, kołami współśrodkowémi kilką objęte, znajdujemy mogiły w Inflantach pod Aszerade, w Kurlandyi pod Selburgiem, na Żmudzi i w Litwie.
Niekiedy koła te przechodzą w elipsy spłaszczone. W Prusiech, pokrycie mogił kamieniami po wierzchu, w kształcie kilkopromiennéj gwiazdy ułożonemi, jest téj prowincyi wyłączném, i zdaje się jéj tylko właściwém.
W głębi Rossyi także, około Tweru, znajdujemy obok mogił, do piérwszéj należących epoki, ślady jakichś kamiennych ulic, kół, wałów, mistycznego znaczenia. Oto ciekawy ich opis p. Th.-N. Glinki (z Izśledowanij M. Pogodina, T. III, str. 312):
„O werst ośmnaście od Tweru, są ślady jakichś starożytności niezapamiętanych. Zabytki te stanowią po większéj części kręgi usypów z ziemi, zwanych kurhanami, kamienie także, różnemi rysy, zarzynaniami, jakimś niby rodzajem pisma znaczone. Kurhany wszystkie prawie leżą na miejscach wyniosłych, a strona, w któréj są rozrzucone, stanowiła sam wierzchołek gór Alauńskich. Kamienie są niekiedy objętości ogromnéj a płyty ich, okruchy, bryły, widocznie ułożone były nieprzypadkowo, nie bez symetryi i myśli.
„Na wielu z nich są rysy jakieś niewidoczne, trudno się odróżnić dające od pęknięć, szpar, i skaz przypadkowych, ale niekiedy całe wiersze pisma jakiegoś stanowiące. Kamienie mniéj uszkodzone przez czas, są widocznie ręką ludzką zaokrąglane lub wyrabiane nakształt postaci jakichś.
„Kurhany sypane były starannie i bardzo mocno; od dołu okładano je dwóma, czasem trzema rzędami różnobarwnych kamieni, często w kształcie wielkich, długich płyt związanych z sobą, obrobieniem i kamiennemi klinami bez wapna, na sposób tak zwanych murów Cyklopskich.
„Pod kamieniami otaczającemi kurhany, znajdowaliśmy bruki, wyściółki kamienne i cement (?). Przy wsi Nowoj, widziałem rozwaliny ogromnéj jakiejś kamiennéj budowy, a kamienie różnobarwne, rozrzucone dokoła, zdawały się wszystkie płasko porozkrawane. Zdaje się ze wszystkiego, że tu istnieć musiał gród Słowiański jakiejś gromady wychodźców z Indyj, wedle Chodakowskiego.“

W wyrobach z téj epoki piérwotnéj, tak kamiennych jak glinianych i bursztynowych w paciórkach, ozdobach stroju, sprzętach, pojęcie linij bardzo elementarne. Linije łamane, składane, wyginane śmieléj, są tu prawie nieznane, kombinacya z sobą linij prostych i giętych rzadka i ostróżna. Obok tego techniczna część roboty doskonała, wykonanie nadzwyczaj staranne; często nawet przy najwyższéj prostocie linij niebrak surowego jakiegoś wdzięku.

Ozdób właściwych mało bardzo, lub nic wcale; jeżeli są to niewykwintne i jednostajne. W wyrobach też z kamienia, twardość materyału ograniczać musiała pracownika, który myśli swéj swobodnie rozwinąć niemógł. I w nich przecię są już chętki ornamentacyi: linije niekiedy widocznie wyszukane i zręczne, któremi kierowała niesama potrzeba materyalna, ale rodząca się fantazya — sztuka patrzy już przez to rzemiosło. Tak naprzykład buława Szlązka, cytowana wyżéj, przybiera postać owocu jakiegoś. Siekiero-młot jeden znaleziony w Witebskiém, ma kształtne ręby obejmujące otwór, a koniec tępy wyrobiony na podobieństwo guzika, odskakujący, już czystą tylko stanowi ozdobę. Toporki często oszlifowywane bywają kantowato, foremnie, w ścianki ostre, nakształt drogiego kamienia, z widoczną myślą ornamentacyi. Jakkolwiek są to tylko pierwociny ozdób i chętki przybrania w kształt wykwintniejszy narzędzia codziennéj potrzeby, któreby się bez niego obejść mogło, — w nich już jest zaród sztuki, a i to drobne ziarnko, oka badacza ujść niepowinno. Sztuka rozpoczyna się wyrazem siły w budowie grobowców, wyrazem prostoty w narzędziach kamiennych, wyrazem wdzięku w ich linijach surowych i czystych, w wykończeniu posuniętém do najwyższego stopnia, któremuby dziś sprostać trudno. Jest w niéj cóś uderzającego powagą i majestatycznością[3].


Przypisy

  1. Pawłowski siekiery bez otworów, które oprawiane być musiały w rozłupane drzewce, zowie Toporkami, odróżniając je mniejszą od dłót i berdyszów wypukłością.
  2. Najniezawodniéj noszono; ponieważ znajdowałem na kilkudziesięciu kościotrupach, pod czaszką; nigdy u pasa.Przyp. A. H. K.
  3. W zbiorze St-Petersburskiego ermitażu znajdują się liczne starożytności, odkopane przez p. Frołowa w kurhanach i starych Sybirskich rudniach. Pomiędzy niemi natrafiamy na zabytki epoki kamienia, takie, jakie na zachodzie Europy się znajdują: z odkrytych w górach Sajańskich, mamy tu młot kamienny (N. 1.), ze staréj rudni Zmiejewskiéj, kliny, dłóta i szpulki z białego marmuru z kilku kurhanów, najwięcéj z okolic Buchtarmińska.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.