Szczygieł (Bełza, 1912)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Bełza
Tytuł Szczygieł
Pochodzenie Dla polskich dzieci,
cykl Dzieci i ptaszki
Data wydania 1912
Wydawnictwo „Kultura i Sztuka“
Druk Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
SZCZYGIEŁ

W wielkim dniu stworzenia świata,
Bóg powołał wszystkie twory:
Więc do Pana najpierw wzlata,
Powietrznymi płynąc tory,
Gromada leśnych śpiewaków,
Różnopiórych barwnych ptaków.

A za nimi, ziemskim szlakiem,
Ciągną zwierząt roje całe:
I żółw nawet ze ślimakiem,
Spieszą oddać Panu chwałę;
Tu lew kroczy dumny, dziki,
Tam poddanych jego szyki.

A przed nimi, na chmur tronie,
W przezroczystych szat osłonie,
Dzierżąc berło z gwiazd miljona,
Wśród aniołów cudnych grona,
Co nad Bożym tronem wzlata,
Zasiadł Stwórca wszego świata.


Więc przed Panem pierwszy stawa
Lew, monarcha pośród zwierza;
Dalej orzeł hołd oddawa,
Panujący król u pierza.

I lilija smukła, biała,
Księżna w państwie wonnych kwiatów,
I falista trawka mała,
Pani polnych aromatów.

A za nimi cicho, skromnie,
Płazy — w pokornej postawie...
Więc Pan rzecze: — „Chodźcie do mnie,
Niech i wam pobłogosławię!“

I znów owych ptasząt roje,
Do Stwórcy i Pana wzlata:
Cudne piórka, cudne stroje,
Jak wzorzysta ziemi szata.

A w oddali, ptaszek cichy
U podnóża skrył się tronu.
Snać w obliczu Bożem lichy,
Gdy nie składa Mu pokłonu...
I tak długo na uboczy
Stał, wśród licznych ptaków koła:
Aż go wreszcie Pan Bóg zoczy
I przed tron swój go zawoła!

— „Kto ty jesteś, dziecię moje?
Jaki ród i miano twoje?“ —

„To szczygieł!“ — ptaków gromada,
Panu Bogu odpowiada.
„Gdyś Ty w piórka nas ubierał,
I okraszał je bez miary,
On — dla piskląt ziarnka zbierał
I spóźnił się po Twe dary.
On nie dostał barwnej szaty,
Ani daru pieśni cudnej;
Niemy, kryje się za kwiaty,
Wiecznie smutny i odludny!"

Więc Pan rzecze: — „Ptaszku mały!
Nie smuć, nie smuć się daremnie!
Odtąd barwny będziesz cały,
I dar śpiewu weź odemnie...
A że wszystkie tęczy stroje,
Wzięli drudzy ku ozdobie;
Więc z każdego, ptaszę moje,
Po pióreczku daję tobie!“


Dla polskich dzieci page0043.jpg




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Bełza.