Strumyk

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Fredro
Tytuł Strumyk
Podtytuł Powieść
Pochodzenie Nieznany zbiór poezyj
Data wydania 1929
Wydawnictwo Towarzystwo Miłośników Książki
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


XXV
STRUMYK[1]
POWIEŚĆ

[W skale zrodzony
Rzut czystéy wody,
Tysiącem kwiatów pieszczony,
Żyć zaczyna wśród pogody —
Niezmącą go wichrów razy,        5
Deszcz nieskłóci nowe tonie,
Gdyż ie zewsząd silne głazy
Pilnie strzegą w każdéy stronie;
Zbiera się w sobie powoli,
Co raz się mocnieyszym staie,        10
I swoiey doli
Cieszyć się zdaie.

Lecz wkrótce zebrane wody
Spadkiem ciągnięte
Rzucaią kolebkę świętę        15
W któréy nieznały przygody.

Biegnie strumyk w przestrzeń świata
Sam sobie drogę toruie,
Tu z brzegu zlata,
Tam się po dolinie snuie,        20
Lub puszczając się po łące,
Bieg łamie w zwrotów tysiące,
Mruczy, srebrne nurty świeci.
Ach, czemuż tak szybko leci!
Wśród łąk, gaiów, pięknéy niwy        25
Tak spokoyny, tak szczęśliwy

Dla czegóż wolniéy niepłynie?...
Wszak niewróci gdy raz minie! —
Lecz niebaczny w swoim pędzie
Zarówno wszędzie,        30
Ledwie brzeg zrosi,
W dalszą się stronę unosi.

Częstokroć niewdzięczne kraie,
Których sprawia nurt gorący,
Którém chłodząc życie daie,        35
Zamęcą bieg iego sklniący. —
Odtąd ów strumyk swobodny
Postać swą mieni,
Dawniéy łagodny,
Teraz szumiąc falę pieni.        40
Nieraz gdy widzi przeszkody,
I znaydzie ie nad swe siły,
Niewstrzymuie słabe wody,
By przewagą ie zwaliły,
Nieczeka —        45
W sobie się męci...
W stronę pęd kręci
I wolnym daléy ucieka.

Wzburzone bałwany toczy,
Przez pola, kwiaty i głogi,        50
Niegdyś mile bawił oczy,
Teraz wszędzie dziki, srogi.

Im więcéy swą czystość traci,
Tém więcéy szumi,
I brud swóy w piany postaci        55
Ukryć rozumié.
Nareszcie mocno wezbrany,

Gdy w okropnym brzegu stanie,
Gdzie czarne morza bałwany,
Kryią wieczyste otchłanie,        60
Czyścić się zaczyna w sobie.
Przy grobie,
Życie i widziane kraie
Snem wszystko bydź mu się zdaie,
Postrzega błędy,        65
Widzi którędy
Do swobody ślad był prawy,
Zwrócić chciałby swoie pławy,]
Lecz w téy godzinie
Inna iuż nim siła włada,        70
Wraz z nim pędzi, w morze wpada
Huczy i ginie. —
Bieg iego krętny
Czysty ze źródła niedługi,
Ciągle zaś mętny,        75
Minął iak ieden, tak drugi —
Ach czemuż póki był mały,
W morze nieprzebiegł ze skały!
Miałby z swiata ginąc skrycie
Choć krótkie, lecz czyste życie.        80




Przypisy

  1. Z utworu tego zachowało się w rkp. tylko 12 końcowych wierszy (w. 69—80); kartki z początkiem «powieści» wydarto. Rzecz była ogłoszona bezimiennie w «Pamiętniku Lwowskim» r. 1818, t. II, str. 73 — 6, skąd przedrukowano początek.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Fredro.