Strona:Zofia Bukowiecka - Michałek.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   39   —

świętszą, bo jest jej dobrym sługą i wiernym sługą króla Jana Kazimierza też się wyznaje. Zakonnik on, nie rycerz, różaniec i krzyż za wszelką broń ma, ale serce w nim wielkie jest, więc tak ufam, że klasztoru Szwedom nie odda. Jako w potopie Noe rodzaj ludzki zratował przez arkę, tak ksiądz Kordecki zratuje ojczyznę przez Częstochowę, która arką zbawienia dla Polski jest. Zaleli Szwedzi potopem cały nasz kraj, pomdlały w tchórzostwie serca obywateli, nie było komu króla a ojca narodu bronić, ale Bóg sprawi cud i pokaże przez księdza Kordeckiego, że, byle ojczyznę kochać, więcej uczynić potrafi nie znający wojennego rzemiosła zakonnik, niż największy szwedzki generał. Módlmy się, bracia, i sposóbmy serca, aby, gdy Szwed przyjdzie, każdy gotów był dać życie za wiarę i za Polskę.
Michałek zerwał się z ziemi, twarz pałała mu ogniem.
— Jegomość rzekł, że ksiądz Kordecki zratuję Częstochowę, a Szwedzi przyjdą do Rudnika — myślał rozradowany i pocieszony, święcie wierząc słowom proboszcza.
— Ino przyjdźta, a popamiętacie Michałka, kulasy wam kłonicą przetrącę, łby rozwalę siekierą, jako nieboszczyk tatuś niedźwiedziowi pysk rozwalił, wszystkich chłopaków z całego Rudnika na was zbuntuję, że noga szwedzka nie ujdzie — mamrotał stajenny, biegnąc wprost