Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/432

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nieprzeliczone masy cofają się z jezdni na chodnik.
Czoło pochodu — trumna — wieńce —
Podniesienie pięści.
Milczenie.

Po wejściu na szeroką kumiejską arterię — pierwszy zator zahamował pochód —
Krótkotrwały męt — razy gumowych pałek —
Pierwsze strzały rewolwerowe —
Pierwsze jęki —
Pierwsza śmierć —
Zakotłowało się w tłumie; ci z trumną przystanęli chwilę; w tym momencie podbiegł zdyszany robociarz, ze straży, szarpnął Cyprjana za rękę —: zmykajcie towarzyszu, kryć się, to nie przelewki — w trumnę będą prać — wyście potrzebni — — oderwał Cyprjana przemocą, sam ramieniem podsunął się pod trumnę.
Teraz Cyprjan idzie z towarzyszką Ursą —
Idą razem —

Ukryty w suterynie, na skrzyżowaniu ulic, karabin maszynowy zarechotał nagle i prędko; szczeknął i źwaka teraz z przerwami; stuknęły kule o deski trumny; — jeden z niosących ją obsunął się, na ziemię; — natychmiast zastępuje go inny — pierwszy z brzega, idący obok —

Ludzie zaczęli padać masowo.
Barykada!