Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ekspanzja Wisi wystarczyła na długo; na miesiąc, dwa, dłużej. — — — — — — — —

Pani Ho!
Lata święcone jej imieniu i osobie były latami wielkiego wysiłku pisarskiego; motor działał bez przerwy, nienagannie i sprawnie z pilnością niezawodną.
Ta wyrazista hormonizacja myśli miała, powierzchownie rzecz biorąc (— sprawy te bowiem, o których tu mowa mają wymiar wielopłaszczyznowy, i wszelka generalizacja prowadzi na manowce zbędnych jednostronności i uporów —) miała więc ta hormonizacja cechy jakoby irracjonalne, sama bowiem płciowość odgrywała tu rolę drugorzędną; pociąg fizyczny Cyprjana był nikły; ochłodzenie wyraźne.
Problem ascezy — obojętne czy zamierzonej czy mimowolnej — był dlań w tym okresie bardzo żywy i istotny. Łączyło się to poniekąd z wytężoną pracą; podczas niej popęd zawsze zwężony, raczej nagły i szybko mijający; gdy praca była ustawiczna milkł i zaniemawiał zupełnie. A tak właśnie teraz było.

Pani Ho!
Zachód jesiennego dnia doganiał resztką zrudziałego światła wąskich czubów szelestliwych topoli, rosnących przed oknami jej mieszkania; Ho w szybkim, przelewnym płaszczu włosów leżała rozkrzyżowana na tapczanie. Z poza ceglanych murów, przez które przerzucały się czerwone jak nogi flemingów pędy dzikiego wina, wschodził blady, dniem jaśnieją-