Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w zachłannych wyznaniowościach i zaborczościach państwowości —
— sens ten otaczają żmije i gady jadowite w koronach i tiarach, w zbrodniach i trucicielstwach wszelkich —
(nagły, stłumiony głos; groźny):
— ognie straszne, ognie żrące, ognie niszczycielskie — wiekowy posiew krwi wzejdzie w swej straszliwości —
(i znów ten głos z pod długiej, nawisłej czupryny):
— z mgławic ogniowych rodzą się nowe słońca i nowe konstelacje —
Szyderstwo jak śmignięcie w pysk:
— poeta! —
Tu przycichło; a teraz zwyraźniały skądinąd słowa zacięte:
— rozgrywka dziejowa idzie o to, czy w przyszłości iść nam na tyłach ciurzych kapitalistyczno-militarnego koncernu, czy w pierwszym szeregu apostolstwa nowej ery —
— mogłoby jeszcze być — oponuje dyszkant czyjś — konstruowanie własnej struktury społecznej —
— kto — ? — oburza się poprzedni — my naród zanasmyślicieli! —
Teodor? — tak, to chyba Teodor:
— stanie się jak się stanie; owoce dziejów dojrzewają jak owoce drzew, o swej, o wyznaczonej porze —
— rozpaczliwe zaklęcia wywołują z przedmieści, z fabryk i wsi ochotnicze mrowie —