Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/060

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nielicznym, wybranym znanego? — Cyr! jesteś otchłanią; gdy w nią zaglądam w głąb ku dnu — dostaję zawrotu. — Coraz intenzywniej — coraz silniej — dniem i nocą — dniem i nocą — huczą i warczą motory mych myśli, mego serca, mych myśli, mego serca — zarzucam pasy transmisyjne na wszystkie zdarzenia, na wszystkie godziny —: tętni i warkoce aparat życia, maszyna sprawna, rozległa, mocna — — o Cyr!! — —
Tak jest: to znaczy jest tak: to wszystko co od przełomu trwa i rozwija się — znachodzi tę niezmiernie ważną pożywkę — nową hormonizację — — przerwa trzymiesięczna, tak zwany luźny kontakt — cóż to znaczy? nic! — Te sprawy dokonują się i dojrzewają wewnątrz; tam układają się dokładnie, tam jest wiadome wszystko, zanim wogóle jest wiadome— w tym etapie, tym dalszym! — i znów powraca i rozkoszą się staje stan zapłodnionej macicy, ciężarny się staję myślami, kształtuje się morula, wizjom rosną członki i rozwijają się — zapłodniony, ciężarny, porodzę!
Kiedyś napomknął o tym, zaledwie muśnięciem napomknął w liście do miłego przyjaciela — a ten wiernie odźwięknął jak czuła struna; jakże ochoczo i radośnie drżą litery twego porządnie pisanego listu; przyjacielu, temperatura twego organizmu myślowego jest harmonijna:

— te parę słów, które mi pan przesłał w zaufaniu o nowej pracy swojej to wielka myśl. Ależ tak: hormonizacja, tonizacja, czy jak się to zwie, czy