Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/312

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stawiam dla siebie, na mój prywatny użytek; — na zewnątrz głoszę mą autentyczną wiarę, walkę o przebudowę ustroju, o jak najrychlejsze przybliżenie S. Z. S. R. E. — stanów zjednoczonych socjalistycznych republik Europy — — w tym się zgadzamy? nieprawdaż? — ja „aspołeczny“ indywidualista, pan czynny działacz partyjny —
Nering uśmiecha się — szpitalny sfinks —:
— o te stany to ja się pokłócę —
— daj pan spokój! — któż to ma lepiej od pana wiedzieć, że nauczyliśmy się mówić, pisać, ba nawet myśleć szyfrem; jak więźniowie wypukujemy nasze przekonania —
— to prawda —
— no więc; na co innego, omal ważniejszego, chcę zwrócić uwagę pańską: — pan ciągle straszy siebie moją „aspołecznością“ — to słowo musiałoby być pisane w cudzysłowie — a przecież; a przecież — niech pan nie spadnie z łóżka — nawet, widzi pan, mówię: nawet! — mój erotyzm ma podłoże społeczne —
Uśmiech szeroki rozszerza wargi ku uszom neringowym — pełza po twarzy jak płaski wąż.
— to i owo pan o mnie słyszał, określił pan to sobie: „erotomaństwo“ — tu też proszę o cudzy słów! — i jest pan zadowolony; pańskiego pokroju ludzie lubią, zwłaszcza w dziedzinie im dalekiej, definicję; żeby niby odwalić problem, żeby go nie było na widnokręgu, żeby wogóle nie było i nie śmiało być nierozwiązanych problemów — bezproblemowe życie, cóż za ubóstwo! —
— ależ się mnie pan dziś czepia —