Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/298

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mówi odmieniec dalej:
— takie tylko, wiecie, głupie, i cóż tu lekarz? uczucie w nogach zwłaszcza — wrażenie raczej, — pewnie, to są znamiona obłędu — nieszkodliwego zresztą — wrażenie, uważacie, że nogi moje zmieniają się w koźlę, tak koźlę! — znacie — ? — tak kołanami wydatnymi i kościstymi do tyłu — od kolan w dół ku przodowi podane, owłoszone oczywiście no bo capie — i kopytka podwójne — — wogóle
— co pan wygaduje!—
— i tu na czole świąd — różki, jak pędy wiosenne, przebijają skórę, i tam nad zadkiem chwościk rasowy, capia broda i oczy z pionową źrenicą, topazową, jak to u kotów w południe — — wogóle
— panie Cyprjanie! —
— pan do mnie wykrzyknikami! — posłuchać raczcie spokojnie i wytrawnie, hę? — kopytka, tak, i ten, wiecie, capi bindas i ciężka zwisająca moszna — i mówię: strzęp ogonka ruchliwego też, lecz o to mniejsza — — o: wogóle! — dlatego to słowo powtarzam uparcie, żeście je, towarzyszu Nering, trafnie użyli — —: dziki mąż — razem do kupy plagiat myślowy, plagiat wyobrażeniowy — oczywiście — reminiscencje: — wazy greckie z ową sławną krużą satyrów napastujących z pyjami na sztorc Iris umykającą — — no? —
— co? —
— ano nic; teraz mam już brodę i nogi jak się patrzy; — a dalsze asocjacje? — proszę —: faun i nimfa, bronz z Pompei, w muzeum narodowym w Neapolu, — satyr z kozą, marmur z Herkulanum,