Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/209

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Psiakrew! — coś tu jest nie w porządku! — Jakżeż! — wszystko tylko podporządkowane, poddane, spodnóżkowane dla tego pisarskiego zjawiska, i tak przez całe życie! — ani chwili wytchnienia; absolutna zatrata bezpośredniości; wszystko: zdarzenia, miłość, radość, cierpienie; czortwie co to jest! — wszystko tylko dla „twórczości“ i „co mi tam wszystko inne“, i „to jest najważniejsze“ — i wiem, i wierzę, że to jest dla mnie najważniejsze; no bo jest; naturalnie — nie dla mnie tylko; nie bujać snobizmem i wyłącznością! — — może wobec tego: pokora?! — tego by tylko brakowało! — Więc co? więc co jest nie w porządku? — wiem co jest nic w porządku: krzywda ludzka! Cierpienie sprawione; i niema, proszę obywateli, niema niezamierzonego sprawiania bólu; to jest bezwzględny obowiązek: wiedzieć! — Faktem jest, że na cierpieniach wyrosły najlepsze stronice literatury świata; samolecznictwo więc lub przezwyciężenie i ekspiacja też; łatwiej pogodzić się z tą wielkością niż z istnieniem złowrogich jej kulis; bo to są złowrogie kulisy! — A na tej platformie to co?, a tu te kobiety, myślicie, nie cierpią? — jak jeszcze! — jest coś owadziego w pisarzu — mimo jego własne, niezaprzeczalne udręki — owadziego i niecnego; a w tym to aktualnie naszym obywatelu Cyprjanie, towarzyszu Fałnie, przypadku? — więc: Balbina? — nie; privatim i lunaticum; no dobrze; a Marysia? — niby że to nie, a jednak; — i tu i tam asumpt pisarski! — niechże będzie; — a teraz: pani Kle? —
No i zauważyć trzeba na dobitek, że te cierpienia nie tyle, tak samobiczuje się medytacyjnie, są