Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zluzował ich doktór Ester —:
— ja tu przychodzę tak — spojrzeć na pana; raduje mnie niesłychanie szybkie, błyskawiczne kojarzenie myśli u pana — śledzę to, wyznam, z zaciekawieniem fachowym — to u pana prawie, moim zdaniem, nie męskie —
(— i ten znów zaczynał —) —:
— a jakie, proszę — ? —
— czy ja wiem — no, jak nie męskie to kobiece —
— doktorze kochany, to jasne — poeta to nic wątpliwie organizm maciczny; oto dyspozycja zagadnienia, które pan wlot uchwyci: — człowiek częścią przyrody, wyzwolenie z androginizmu, kobieta bierze na siebie par excellence przyrodniczą pracę, mężczyzna „wznosi się“ do badania, stwierdzania, syntetyzowania, poniekąd nawet do kontrolowania, podporządkowania praw — i — w pewnym, bardzo jeszcze dziś nikłym — dziećmi jeszcze jesteśmy jako gatunek — wymiarze, do tworzenia chemią mózgu nowych praw —
— poprawiacze przyrody — ? —
— nawet! — enpe: zagadnienie humanitaryzmu, przesunięcie platformy walki o byt z bezwzględności ku kooperacji i tede; — a teraz dalej dyspozycja: kobiecy aparat jest oczywiście bezpośredniejszy i bliższy przyrody: — reprodukcją czy analogią psychiczno-fizykalnych właściwości macicznych jest poeta; zapładnia go barwa i dźwięk, zapładnia go ból i radość, zapładnia nędza i niesprawiedliwość, ziemia i wszechświat, piasek i gwiazdy — i: rodzi; — o wielkości poety zaświadcza właśnie ta predyspo-