Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przerwało te rozmyślenia echo pukania do drzwi.
I znów.

A gdy Cyprjan Fałn poraź trzeci zapukał do domu państwa inżynierowstwa Nawodnych — do domu fantazyjnego, projektowanego w stylu romantyczno-romańsko-gotycko-pajęczo-kapryśno-wenecko-krakowskim przez mistrza Talowskiego A. D. MDCCCXCII — gdy postawił nie tyle ciężki ile spory kuferek na słomiance — przeprowadzał się — wynajął tu pokój kawalerski — — otworzyła mu drzwi śliczna dziewczyna. Smukła, biodrzasta, buzia jak malowanie, oczy zielone, włosy wzburzone, sypkie — schludnie odziana, fartuch biały w ząbki — i cała woniejąca sokiem malinowym.
Uchyla Cyprjan kapelusz i powiada:
— to właśnie ja, wprowadzam się —
Odpowiedziała (nader miły głosi) —:
— to pan? — proszę; — i uśmiechnęła się wilgotnymi wargami, pośród których zalśniły ząbki składne jak w makowych płatkach ziarnka słonecznika —
— a panienka, proszę, kto — ? —
— ja tu służę —
— aha, a państwo są — ? —
— niema, wyszli na spacer, ale powiedzieli, pani powiedziała, że pan przyjdzie i żeby wpuścić. — Wprowadzała do pokoju; certowali się chwilę kto ma kuferek wnieść — to chciało i to chciało — ostatecznie wnieśli razem, co z wszystkich koncepcji translokacji tego przedmiotu było stanowczo najnie-