Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cej! — następnie: jako poeta, więc indywidualista i typ aspołeczny, wymarzam sobie i wierzę w to, niech mi pan ufa, głęboko wierzę: — najbardziej odległy ład anarchistyczny, nieskrępowany niczem prócz dyscypliny aby niwelować wszelką krzywdę i obdarzać wszystkich i wszystko dobrem autentycznym —
— mrzonki —
— zapewne; lecz ja wierzę, że taka aurea aetas nastąpi; niech pan mi nie raczy przypisywać krótkowroczności polityków, co to: jutro, na jutro; pojutrze też będzie dzień; zresztą najskrajniejsze systemy społeczne, to jednak systemy ramowe, w których będą dane wszelkie dogodności dla rozwoju osobowości —
— no dobrze, choćby, ale to co pan mówi to kiedyś — a obecnie —? —
— to najlepsze kiedyś może nadejść tylko jako etap po etapie — niema skoków w przyrodzie, i kataklizm jest formą ewolucji, i rewolucja nie jest niczym innym jak ewolucją przyspieszoną; — obecnie trzeba wszystkimi siłami pracować nad tym, aby jaknajprędzej Europa przekształciła się w zjednoczone republiki; przy konsolidacji nie jest to nawet tak trudne i beznadziejne jak to na pierwszy rzut oka wygląda. — Widzi pan, mówiąc przebrzmiałym stylem śp. romantyków, Rosja wzięła na siebie straszliwą ofiarę aż nazbyt szczodrze przelanej krwi z pierwszych lat rewolucyjnych — niema już musu powtarzania tego, na wielkich i niewątpliwych zdobyczach /dziewiętnastu lat, można budować w atmosferze spokoju nowy ład, więcej, w atmosferze zachwytu i entuzjazmu. Radykalnie nie musi znaczyć krwawo; re-