Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/094

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wszystkie strony świata — a przedewszystkiem tu na północny wschód —
I znów to nabrzmienie nieznośnego niepokoju — — zawsze tosamo i zawsze ten sam nonsens; tym razem większy (nonsens) niż kiedykolwiek; — niemożność wyzbycia się ogłupiającego pożądania wyłączności — podłe i upadlające stanowisko samcze, nierozsądne i nieistotne; małe, deprecjonujące, zawstydzające i tak dalej i tak dalej... wiem, no wiem — : — umiem to sobie wszystko powiedzieć, zmienić tego tylko w sobie nie umiem — —
Zacisnął usta: zniknęły wargi; została tylko rysa, zmarszczka w tym miejscu; równocześnie rozszerzyły się nozdrza.
Zewsząd to przypomnienie, to natręctwo obrzydliwych myśli — wielka przegrana życia — decydujący okres życia — więc tak, tak, sam siebie okłamuję i stwierdzam: los! — i wiem, znów, że to nic nie znaczy; — Mila, Mila, Mila — (drży i łka w nim wszystko) — pod rozległym firmamentem grzązka i błotna ziemia — czujna, destrukcyjna ohyda ciągłej obecności „tamtego“ — meble, łóżka, dywany, lampy, książki, ramki, w których się „tylko“ fotografię zmieniło — przedtem z „nim“, później... włosy, oczy, usta, piersi i... dwoje dzieci, to też... Mila!!! — — i poco to teraz wspominać! — to jest właściwa choroba; i nato ani bizmut choćby z oliwą, ani alucol, ani pantopon choć się go do odbytnicy tka — psiakrew!!
To tak po ludzku (co to znaczy?), a nie po ludzku (a to znów co znaczy?) — upiera się gniewnie — upiera gwałtownie: — niech Maura będzie