Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poza tym — ileż wielkich dodatności! —: choćby ta dwudziestoletnia abnegacja — gdzieżby tam inna! — nigdy prawie, a jeśli to tak rzadko, że się to prawie nie liczy — te jakieś wymagania niby — ani bucików, ani bielizny, ani pończoch, ani sukien, no nic, — płaszcze znasza po iks lat; nicuje, łata, ceruje — nie połatana też często i poplamiona; dbała to już Wisia o siebie nie jest; zupełnie nie; po części ją to nudzi, po części wcale się nad tym nie zastanawia; ot tak. — I bardzo chłodna; ale to nawet miało (chwycił się na tym, że użył czasu przeszłego) swoisty wdzięk i powab; trzeba było zawsze umiejętnie i konsekwentnie doprowadzać ją do rozgrzania; była wrażliwa tylko na strefę dziewczęcej łechtliwości — wnętrze jej kobiecości było zupełnie nieczułe. Z początku nie orientował się — cały zabieg był marną fuszerką; później (po paru latach!) doświadczenie wymogło na jej organizmie jako tako zadawalającą odpowiedź; sama zresztą musiała temu niemrawemu organizmowi swemu dopomóc; kłopot rzeczywiście. — Wreszcie: jest umysłem wyzwolonym z przesądów wyznaniowych; antyreligijna; ateistka; „meta“ i „para“ — to się z jej prostym rozsądkiem nie kojarzyło; do tych rezultatów poglądowych doszła własną logiczną dedukcją; bez wpływu postronnego; wogóle na wpływy nie podatna, odporna; podejrzliwa; unika wszelkich dyskusji; czyta mało; bardzo powoli; miesiącami jedną książkę; niezbyt się też interesuje książkami Cyprjana. Bardzo w wypowiedzeniach (nie mówmy o wynurzeniach) skąpa — zamknięta w sobie — powoli lecz z uporem odsłania w sobie krajobraz myślowy i przesuwa obręb widnokręgu. — W okresie, w którym