Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/068

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


jestem pod tobą jako Maura-podnóżek, jako Maura-podpałka, Maura-iskierka. — Oto dzieje jednej tylko doby, czy minuty jednej, mój Cyr! — Cyr — myśli mej myśli! — Dlaczego ogarnia taki smutek? — coś wibruje w powietrzu, drży — moloch jeszcze głodny — tyle ofiar — taki niepokój —; — ja tu za miastem, za wiaduktem, prawie w cieniu wielkich gór — gdzieś w drodze do Ciebie błąkają się moje nogi, stopy palą i bolą — płoną żywym ogniem — pożar! — O Cyr — — przyjedziesz? więc: bien venu! — I tak tu tylko o mnie! Kobieta! — Lecz wiemiż jest coś ważniejszego, coś znacznie ważniejszego, coś najprostszego!

Trzebaby odpisać; już raz odpisał — nie, dwa razy; jakże to? — jakoś w tym sensie: „— znamy się z tej najlepszej przynależności; nie znamy się bowiem wcale; wiemy natomiast o sobie; wszystkie odkrycia przed nami! —“
Kojarzy się przyszłość ze wzrostem społecznej agresywności.
Nowy etap; oczywiście: Maura!
Myśl w tej chwili z czułością spoczęła na żonie; oto: troskliwa, pamiętna, dobra; wszystkie te udręki powszednie wzięła na siebie! — I — charakter! I — sprawność logiczna nadzwyczajna; i tu właśnie tkwi fermentacja, zaród trudnego współżycia; dla niej, dla Wisi, wszystko w Cyprjanie jest nielogiczne, kłamliwe i przewrotne — niezrozumiałe! — Rzadko zresztą rozmawiają z sobą o tych rzeczach — lecz wtedy jest piekło! — Zazdrość i większa od niej ambicja przekreślają z góry wszelkie możliwości porozumienia.