Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


deusz twierdzi, że wogóle cały czas spędza się pod namiotem. Nie nużą się myśli; przeciwnie — wywołują się rade i same — i tak się też samo-sobie-myślą — — rezultatem ich wzmożone pożądanie wspomnień — jak — i kiedy, i która— — a potem to oplatanie etapów różnorakiego życia, rozwoju i rozkwitu i owocowania świadomości wzdłuż postaci niewieścich, z których każda staje się wyrazicielką pewnej, takiej a nie innej, postawy myślowej, czynu, etyki działania, kierunku tworzeniowego, napędu emocjonalnego; sparza się to raz na zawsze i nieodwołalnie z seksualizmem, który nic jest jeden i niezmienny lecz wieloraki i różnorodny. I nie to ważne, że staje się miłość i ona sama, stokroć ważniejsza niż miłość, kobieta — tematem wierszy, dramatów, powieści; to właściwie nic nie jest — (zwłaszcza tak jak to dotychczas robiono — pospolicie, źle i zakłamanie!); kobieta jest zagadnieniem przyrodniczego odradzania się, konstruktorką myśli, najważniejszym bo jedynym elementem ewolucji człowieka. I cóż tam całe, długie, wywodne problemy emancypacyjne, te, co to zmierzają do dorównania mężczyźnie na wszelkich polach wiedzy, sztuki, zarobku, czy czegoś tam jeszcze; to drobina tylko prawdy — tej, która sprawiedliwą dać ma równość. Sens właściwy płci tkwi w tym, że wszelkie piękno, dobro, mądrość, poezję i ład społeczny spełnia i wytwarza kobiecość — a, że posługuje się do tego aparatem świadomości męskiej? — to cóż z tego? — cóż z najsilniejszego akumulatora, gdy jest bez elektryczności? — Oto czym jest seksualizm —: uenergetycznieniem. Narząd niewieści rodzi nietylko ludzi, rodzi świadomość i świadomość