Strona:Zbigniew Uniłowski - Człowiek w oknie.pdf/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wreszcie nadszedł ów dzień, w którym Idzi — jak zapewniał swoich przyjaciół — powinien był strzelić sobie w łeb; — dzień 22 sierpnia. Imieniny najdroższego Idziemu człowieka, Symforjana — tego samego, co to wynalazł aparat przeciw skrzypieniu łóżek, — samobójcy zapomocą fraka, wielu tuberoz oraz pewnej subtelnej trucizny. — Rzecz stała się akurat rok temu.
A teraz kolej na Idziego. Chiromantę z praktyką w Indjach.
Ów dzień 22 sierpnia — była to niedziela, — z marszem wojska przy dźwiękach orkiestry miejscowego pułku, z biciem dzwonów i mieszkańcami odświętnie poubieranymi, wracającymi z kościoła, mężczyźni: wysoko zawinięte nogawki spodni, tak, że widać brzeżki cielistych skarpetek, wdzięcznie się odcinających od lśniących lakierków, kobiety: w lewej ręce różne pobożne sprzęty, — prawa podtrzymuje brzeg sukni, ukazując w ten sposób ładne i mniej ładne nogi. Wszystko to, z powodu błota.