Ta strona została skorygowana.
w tej chwili spadał na stoliczek czysty biały obrus, potem stawiały tam niewidzialne ręce miski z doskonałym jadłem i wielką szklankę czerwonego wina, tak że radość brała patrzeć.
— Dość mi takiej zapłaty! — rzekł młody czeladnik, podziękował, ruszył w świat i dobrze mu się działo. Nie dbając o gospody, stawiał swój stoliczek w szczerym polu, pod drzewem, jadł i pił do syta, potem zaś ruszał dalej.
Wreszcie postanowił wracać do ojca, sądząc, że się już nie gniewa i będzie zadowolony ze stoliczka. Zaszedł pewnego dnia na noc do gospody, pełnej gości. Nie było dużo jedzenia, a mimo to poproszono go, by zasiadł do stołu i wziął udział w wieczerzy.
— Nie, drodzy przyjaciele! — powiedział. — Dziś ja was wszystkich ugoszczę.