Strona:Zaczarowany królewicz (1939).djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nakrywała do stołu, ścieliła łóżko, ustawiała kwiaty w wazonach. Majka mogła robić wszystko, na co tylko miała ochotę, pod warunkiem, że nie wyjdzie poza ogrodzenie parku. Niedźwiedź snuł się za nią jak cień, był na każde zawołanie, chętnie z nią rozmawiał i patrzył w oczy z miłością i przywiązaniem. Ale Majka nie była szczęśliwa. Tęskniła za ojcem i niepokoiła się wciąż o niego.
— Misiu kochany, pozwól mi wrócić do ojca. Nie zapomnę o tobie i będę cię odwiedzać, ale muszę być przy moim tatusiu.

Niedźwiedź spoglądał na nią smutno swymi mądrymi oczami, ale nie chciał jej puścić. Natomiast podarował jej lusterko czarodziejskie. Gdy w nie spojrzała, widziała, co w tej chwili robi jej ojciec. Odtąd najmilszym jej zajęciem było spoglądanie co pewien czas w zaczarowaną taflę. Poweselała, coraz rzadziej łzy błyszczały w jej oczach. Chę-

19