Strona:Zaczarowany królewicz (1939).djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Może leży gdzieś w chłopskiej chacie zmożony chorobą.
— Może go zaczarował jakiś czarownik w tym obcym kraju.
Goście rozchodzili się i Majka wymykała się do swego pokoiku, by tam płakać z tęsknoty i niepokoju.
Wreszcie po kilku miesiącach powrócił kupiec do domu. Przywitał czule żonę i córki. Gdy przytulił do serca Majkę, smutek i trwoga zasępiły mu twarz. Dziewczyna spostrzegła to zaraz, ale nie chciała o nic pytać w obecności macochy.
— No, córeczko, jakże ci było tu przez ten długi czas? — spytał kupiec.
— Majka nie może chyba narzekać na brak opieki z mojej strony — wtrąciła szybko macocha. — Dbałam o nią więcej niż o własne córki. Sprawiłam jej nawet nową sukienkę, ale ona nie chciała jej ani razu włożyć.

— Za to dziś ubiorę się w nią dla mego tatusia — powiedziała dziewczynka

13