Strona:Zaczarowany królewicz (1939).djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lekceważą jej ojca i trwonią lekkomyślnie majątek, tak ciężko przez niego zdobyty. One też zaczęły się odnosić niechętnie do dziewczynki. Bały się, że pod jej wpływem kupiec przestanie dawać im pieniądze bez ograniczenia. Zaczęły jej więc dokuczać i starały się odsunąć ją od ojca. Majka widziała tę zmianę, ale nie chcąc martwić ojca nic mu nie mówiła. Tylko podczas jego nieobecności nawet obiad jadła w swym pokoju.
— Powinnaś zacząć chodzić na bale. Może znajdziesz jakiegoś konkurenta i wyjdziesz za mąż — namawiała ją macocha.
— Kto by chciał mieć taką sowę za żonę — docięła starsza córka — siedzi w kącie przez cały dzień i nic nie robi. Nie potrafi się o męża zatroszczyć.

— Wy za to całe noce bawicie się i tańczycie, a dzień cały przesypiacie. Ojciec jest wciąż sam, gdy przyjdzie wieczorem do domu. A taki był wesoły,

8