Strona:Zacharjasiewicz - Poseł-męczennik, Wilkońska - Sto lat dobiega.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została przepisana.
76
Towarzystwo imienia Stanisława Staszica.

dodał z ogniem młodzieńczym. — Dola sroga, nieszczęsna, to kamień probierczy. Gdy nieszczęście siły jednoczy i w zgodne zlewa ją braterstwo, Bóg pobłogosławi z wysoka. Łączmy się zatem! Nie rozerwany splatajmy węzeł!... Synu mój! Chłopcze! Sieroto po zacnym Michale! Wnuku szlachetnego Illii i świętej matrony! Łączmy się, synu mój przybrany! Hanno!
Młoda dziewczyna przystąpiła do ojca. Ujął jej rękę.
— Hanno, Jerzy, serca połączyły się wasze!... Córko moja, to twój przyszły małżonek! Starzec spoił ich dłonie, młodzi na kolana upadli, — Chłopcze, wysłużysz ją sobie walką za Polskę!
— Ojcze! Ojcze mój! Hanno! wołał młody ze łzawą źrenicą.
— Zbrodnia wykopała grób Rzeczypospolitej. Ale Ojczyzny ukochanej jeszcze nie pogrzebali! Straszny to ołtarz a krwawy, ale przy tym grobie rozwartym wasz związek poświęcam. Łączmy się! Tyżeś to wyrzekł, mój synu: że w chwilach przejść ciężkich wierni i kochający łączyć się winni, by spólnemi działać siłami. Niechaj żyje Rzeczpospolita! Niech żyje Polska! Wolność i wiara!
— Niechaj żyje Rzeczpospolita! powtórzyli wszyscy w około. — Niechaj żyje Polska! Wolność i wiara!
Amen! dodał kapłan z westchnieniem pobożnem.
— Jerzy przeleciał mil dziesięć wśród burzy i nawałnicy, zatem Hanio...
Popchnięto drzwi silnie, i Bogdan wpadł do komnaty: blady, jak widmo, z oczami krwią nabiegłemi — z włosem rozchwianym.