Strona:Zacharjasiewicz - Poseł-męczennik, Wilkońska - Sto lat dobiega.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
62
Towarzystwo imienia Stanisława Staszica.

synowie i córy starych praojców staną, się godni... Bóg jest miłosiernym a sprawiedliwym!... „Królowo polskiej korony, zmiłuj się nad nami!“ — przycichym powtórzyła głosem, a melodyjnym zarazem, jakby nie z tego świata. Głowa jej obwisła. Złożyła dłonie i wzrokiem nieruchomym objęła wnuka.
— Babko! Matko Michała męczennika, pobłogosław mi!... Mojej pobłogosław drodze!
Uniosła czoło i pochyliła się ku klęczącemu.
— Uchodzisz z domu sromoty i zdrady!... położyła obiedwie dłonie na skłonionej jego głowie: Błogosławię ci synu Michała!... Illiiego!... Synu dzielnych a prawych ojców!... Błogosławię drodze twojej!... bo drogą będzie cierniową a cnoty!... Drogą Golgoty!... — zrobiła nad nim znak krzyża św. — Idź-że w imię Boże! „Królowo polskiej korony, zmiłuj się nad nami!“ — obwisła bezsilnie w krześle.
Jerzy przytulił się do kolan matczynych, okrył jej ręce gorącemi pocałunkami najserdeczniejszej miłości dziecęcej i cześci. Poczuł jakby stygmat poświęcenia na czole. Powstał. Przeżegnał się, pokłonił ojcu Prokopowi i wybiegł z komnaty. A gdy za nim zwarły się podwoje, dziecięcemi wybuchnął łzami.
W tejże samej chwili zagrał płacz żałośny w piersiach osieroconej babki.

III.

Czarna, gęsta chmura cały niebokrąg zawlokła. Zkrzyżowały się błyskawice. Zagrżmiało ciężko, straszno, jak gdyby kula ziemska miała ze swoich wypartą być posad.