Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/088

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie mówiłaś: To za wiele!
— Czy pamiętasz mój aniele?

∗             ∗

Dziś — niestety! — inne czasy!
Dzisiaj jesteś moją żoną! —
Zastąpiły zachwyt — kwasy;
Ach nie słodkąś dziś — lecz słoną;
Granat stał się już kartoflem,
A jam biedny — pod pantoflem!
 
Choć Cię zowię „mym aniołem“,
Choć Ty mawiasz mi „mój luby“,
Zmierzchły gwiazdy nam nad czołem;
Ty nie wierzysz już w me śluby,
I choć klnę Ci się na duszę,
Ach! niewiary Twej nie wzruszę!

∗             ∗

Kiedy nocą wrócę czasem,
Zdjąwszy buty — cyt! — ukradkiem,
By nie zbudzić Cię hałasem,
(Raz na kwartał — Bóg mi świadkiem!)
Ty zaczynasz wnet kazanie:
— „A! to śliczne zachowanie!“

„Gdzieś był dotąd? z kim? i po co?
Spać nie mogłam do tej chwili!