Strona:Z niwy śląskiej.djvu/82

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Popieram sprawę — zgodnie z nowym czasem,
(Iście przewrotnym, zaznaczam nawiasem)
I wkoło siebie gromadzę stronnictwo
Deutsch freudlich gesinnter Polen,
Któreby chciało ojcowskie dziedzictwo
Wrogom za miskę sprzedać soczewicy,
Co zapomocą polskiej jałowicy
Chciałoby zorać niemieckie zagony —
Popieram sprawę jakby odurzony,
Jak opętany tern jednem pragnieniem,
Abym miał pieniądz, ordery i sławę,
Ale, nieszczęsny, zapomniałem o tern,
Żem sobie zyskał tem — tylko niesławę!
I pasłem świnie!...

Karmiłem się młótem
Pogardy, albowiem chociaż zdrajcom płacą,
Jednak się brzydzą niemi i ich pracą;
Bowiem, kto ziarna takie swą wysiewa
Ręką, nie będzie miał pociechy z żniwa!
Bowiem przekleństwem jest podłej przewiny,
Że wróg zje ziarno, zdrajcy da — łupiny!
I jadłem młóto, — bo mi głos sumienia
Brzmiał w piersi mojej, jak głos potępienia
Mojego czynu. Uczułem więc piekło
W mej duszy; coś mnie we wnętrznościach piekło,
Gdyby głód straszny!

Chciałem w tem strapieniu
Zapłakać, ale oczy moje suche