Strona:Z niwy śląskiej.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie? może przeszłość cięży wam w pamięci!...
Alboście może dostrzegli olbrzyma,
Co zamkniętemi snem twardym oczyma
Spoczywa. Prawda, może się ocucić
I złości wasze przeciwko wam zwrócić,
Może się gniewem straszliwym zapalić,
I Waszą dumną głowę w proch powalić.
............
............
............

Ta sprawa była nie źle obmyślana:
Godna pomysłu samego szatana
Prawdziwie była to sztuka zbójecka,
Żeby w niemiecki zebrać wielki związek
Polską młódź Śląska, aby szkodzić Śląsku,
I polską sprawę zniszczyć już w zawiązku!
To polskie drzewo, co konary swymi
Się rozgałęzia po tej naszej ziemi
Prastarej, obciąć z kwiatów i gałązek.
Była to sztuka prawdziwie zdradziecka
Przeciwko ojcu dać nóż w rękę dziecka!

Tak, jako wabik, który siedzi w klatce,
Ptaszki, swych braci, wabi swoim głosem,
Lecą niebaczne i plączą się w siatce:
Niewola straszna stała się ich losem. —

Tak ja czyniłem. Popieram więc sprawę
Wrogów mych z całem siły wytężeniem;