Strona:Z niwy śląskiej.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


II.

 
Szczęśliwy ranek gdy słońce świeci; —
On swojem szczęściem w piersiach nam nieci
Uczucie mocy, które w nadmiarze
Nieszczęść i bolu ufać nam każe

W przyszłość spokojną. — A rolnik orze
I rzekł: «Skowronku, ty ptaszę Boże
Byłeś wysoko, co niesiesz z nieba
Czy powszedniego nadzieję chleba?»

Skowronek na to: «Kiedy o świcie
Byłem dziękować Bogu za życie,
Spotkałem w drodze twą pieśń, twe modły:
Wiara z nadzieją Bogu je wiodły;

I przyjął Pan Bóg ten dar, co czysty
Wypłynął z dźwięków mowy ojczystej;
I błogosławił śpiewom i piewcy,
Zoranym niwom, siejbie i siewcy.


III.

Słoneczko zaszło i dzień powraca
Na łono słońca: skończona praca.
Wieczorny pokój skowronek z góry
Dla spracowanej głosi natury.