Strona:Złote Gody.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   5   —

żywszy za siebie ręce). Album ma bardzo piękny... tabakierkę złotą da jej tatuś, pantofle robi mamusia... Co ja kupię? co kupię?.. (chwyta się za głowę).

(Wchodzi Karolek).


Karolek.

Co tak chodzisz zrozpaczony? co się stało? Czyżby kto ci zabawki popsuł? może maleńki Jasio?.. Tatuś ci inne kupi!.. (Podchodzi do niego i całuje).

Wacio (oddając mu pocałunek).

Ależ nie, Karolku, czyżbym o to mógł się kłopotać? Idzie mi o rzecz, o wiele ważniejszą od zabawek i żołnierzy... Babci złote wesele za tydzień, cóż dać mogę takiego, coby jej było godnem? Dziadziowi łatwiej coś ofiarować, tak bardzo lubi książki, wzrok ma doskonały, czytać może, ale cóż dam