Strona:Złote Gody.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   15   —

kobiecie trochę monety na lekarstwo dla jej córeczki, bo i cóżby biedaczka zrobiła? Nikogo nie ma na świecie, mąż zginął na wojnie... syn starszy dogorywa w szpitalu... ona sama niezdrowa, a tu malutka Felunia zachorowała na kaszel... Musi ją ratować, a za co? Już wszystko posprzedawała, pozastawiała w lombardzie... Doktór, do którego poszedłem, mówił, że dziecko wyzdrowieje, jeśli zaraz leczyć je zacznę... Oddałem prawie wszystko, com miał, a miałem niedużo... I co teraz będzie? co powie babcia, że o niej nie pamiętałem, co tatuś i mamusia pomyślą, jakie o mnie wyobrażenie mieć będą wszyscy znajomi, na uroczystości obecni?.. Ha, trudno! stało się! upokorzenie mieć będę z jednej strony, a z drugiej zadowolenie ze spełnionego dobrego uczynku!.. (Wychodzi).