Strona:Złote Gody.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   14   —

czego nie oberwał odemnie! Widzicie! grozi, że będzie płakał... (Jaś bierze karmelek i wychodzi).

Karolek.

Jabym sam się ze wzruszenia rozpłakał! Cóżto za wielkie serce tego Wacia.. Dostajemy codziennie po karmelku od babci... a on, taki amator cukierków, oddaje temu malcowi... Jakiż on szlachetny!.. (Wychodzi — po chwili wbiega Wacio, otwiera szufladę, wydobywa stamtąd portmonetkę i wychodzi). (W chwilę po nim wraca mały Jasio i, widząc, że nikogo niema w pokoju, bierze z kąta pudełko z żołnierzami i inne zabawki i wybiega z pokoju).

Wacio
(wraca i chodzi gorączkowo po pokoju.)

Co robić? — na obrazek mam zamało pieniędzy? Musiałem dać tej biednej