Strona:Złote Gody.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   10   —

ja droga, kochana babcia, gdyby się dowiedziała o tem, pogniewałaby się na mnie. Ona taka szlachetna i mówi mi zawsze, ze w cudze pióra stroić się nie godzi.

Karolek.

A pocóżby miała wiedzieć?

Wacio.

Przed babcią nigdy niczego nie ukrywam...

Karolek.

Waciu! przypomniałem sobie, czego babcia potrzebuje... to bardzo tanie...

Wacio (podbiegając do niego).

Cóż takiego? Mów!..

Karolek.

Stłukł się babci obrazek z nad łóż-