Strona:Wyznania świętego Augustyna.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z wielką pilnością i głęboką rozwagą przeglądał i ściśle roztrząsał; mówił tedy do Symplicyana, nie jawnie ale skrycie i w szczéréj zażyłości: „wiédz o tém, że już chrześcianinem jestem.“ Odpowiedział mu jego przyjaciel: „dotąd nie uwierzę, ani cię pomiędzy chrześciany policzę, dopóki cię nie obaczę w kościele Chrystusowym.“ Rzekł mu z uśmiechem: „więcże to mury kościelne czynią chrześcian?“ I często powtarzał, że niezawodnie został chrześcianinem; ale mu Symplicyan to samo odpowiadał, i nawzajem ów uśmiech o murach kościelnych od niego słyszał. Wzdrygał się Wiktoryn obrazić swoich przyjaciół, dumnych czcicieli djabła, i mniemał że ich gniéw i nieprzyjaźń, ze szczytu babilońskiéj wyniosłości, jakby z wierzchołka cedrów Libanu, „których Pan jeszcze nie złamał[1]“ całym ciężarem na niego spadnie. Lecz, gdy coraz głębiéj zanurzał się w owém czytaniu, nabrał w niém odwagi i stałości, a lękając się „aby Chrystus nie zaprzał go się przed aniołami ś., jeżeliby on obawiał się wyznać Chrystusa przed ludźmi[2];“ uczuł się od razu winnym ciężkiego występku, jeźliby się sromał świętych tajemnic pokory Słowa twojego, kiedy się nie wstydził świętokrackich ofiar dumnych szatanów, które on dumny ich naślednik, sobie czynione przyjmował; wyzuł się z próżności sromania, a przywdział skromny wstyd prawdy; nagle i niespodzianie mówił Symplicyanowi; jak to opowiadał: „Pójdźmy do kościoła, chcę zostać chrześcianinem.“ Symplicyan nieopowiedzianą radością uniesiony, od razu z nim poszedł do zgromadzenia wiernych twoich. Skoro tylko został objaśniony pierwszemi zasadami o tajemnicach wiary ś., niebawnie potém zapisał swoje imie w poczet katechumenów, chcąc przez chrzest zostać odrodzonym, z podziwem całego Rzymu z wielką radością kościoła ś. Dumni roziskrzonémi wściekłością patrzyli oczyma na ten rzadki widok, złością oddychali, grzytali zębami i od szaleństwa więdnęli, ale uko-

  1. Ps. 28, 5.
  2. Łuk. 12. 8.