Strona:Wybór sonetów Szekspira, Miltona i lorda Bajrona.pdf/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I.

W on czas, zima była sroga,
Gdy narodzonego Boga
W żłobie stajenki złóżono.
Natura chcąc uszanować,
I do niego się stosować,
Ubóstwem odziała łono;
W tak ważnéj chwili uznawa pobożna
Odbywać miłość ze słońcem nie można.

II.

Posyła prośby ogniste,
W powietrze zimne i czyste.
Niechaj ją śniegiem ugości,
I na jéj postać ogromną
Wszędzie zepsutą ułomną,
Narzuci szatę białości;
Trwożna (bo tylo zbrodniami skalana)
Chce się ukazać bielszą oczom Pana.