Strona:Wybór sonetów Szekspira, Miltona i lorda Bajrona.pdf/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do Żenewry.
II.

Nie troski myśl powlekła bladością twe lice,
Lecz jak słodką bladością! Gdy iskra radości,
Na tém wdzięczném tle rzuci róży błyskawice,
Serce me wzdychać będzie do słodkiéj bladości.

Niech przy blasku twych oczu inny błysk nie łudzi,
Kiedy twych oczu w pełni światłość zajaśnieje,
Macierzyńskie uczucia w sercu mojém budzi,
Lube, jak gdy wśród tęczy deszczyk ziemię zleje.

Gdy z pod tych długich rzęsów oko się odsłania,
Dusza w melancholijnéj jawi się dobroci;
Jest to Serafin, który obliczem świat złoci,
Niepodległy cierpieniom pełen zlitowania.
I w chwili, kiedy ku mnie swe wejrzenie rzuci,
Nie wiem czyli czci więcéj czuję, czy kochania?