Strona:Wybór sonetów Szekspira, Miltona i lorda Bajrona.pdf/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


104)
XX.

Ty postarzeć niezdołasz, ani czas poorze,
Dłótem okrutnéj ręki w dzięczne twoje lica.
Chociaż on szybko niszczy w każdem miéjscu, porze
Oku memu niezmiennie twa piękność przyświéca.

Od chwili, gdy cię ujrzéć los szczęśliwy zdarzył,
Trzy miłe wiosny przeszły w żółkły liść jesieni,
Gorący czerwiec wonie trzech majów zeskwarzył,
A liść twojéj młodości, stale się zieleni.

Piękność jak zégar z czasem idzie swoją drogą,
I posuwa skazówkę niewidzialnie oku,
Może wdzięk twój niszczeje w powszechnym potoku.
Wzrok natężam i oczy zmian dostrzedz nie mogą.
Jak pięknaś! wiosna da Bóg następnego roku,
Widzę jak jest przy tobie zwiędłą i ubogą.