Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/493

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w ustawicznéj aplikacyi, siedzeniu miejscowym, z azardem zdrowia, z wyrzeczeniem się wszelkich swobodnéj myśli ponętów, dla wielkości i rozmaitości swojéj, sprawiedliwie potrzebuje. Nie jestem ja zaiste tego gatunku człowiek, ażebym ująwszy się raz oburącz pługa, folgować sobie umiał. Mam punkt honoru, mam ambicyą i miłość sławy, mam zaszczepione z gruntu, łaskawością i dobrodziejstwami W. K. M. do pańskiéj jego osoby przywiązanie: a to mając, czuję wcześnie, jakbym pracował. Wszakże, mimo te wszystkie trudności i bojaźń ich przyrodzoną, wola W. K. M. wskrzesza we mnie ochotę, umacnia siły, ożywia dowcip, uchyla z oczu długą pracowitych lat perspektywę. Jestem gotów służyć temu, któremu wszystko winienem.
Rzemieślnicy, którzy szukają zysku z rękodzieł swoich, wymierzając zapłatę czasem i trudnością roboty, umieją wielkość i przewagę pracy swojéj wymownie opisywać. Ja nie czynię targu, nie wchodzę w kontrakt z panem moim, który umie ważyć przymioty, zdatność i usługi, umie je nadgradzać i nadgradzając zachęcać: praemiando incitare. Miło mi jednak przełożyć wielkość rzeczy przedsięwziętéj i pochlubić się nieco z podsytą miłości własnéj, że służąc w tym rozkazie panu mojemu, będę mu służył, prawdziwie w krwawym pocie czoła, z ofiarą zdrowia i wolności, droższéj nad wszystkie skarby; a kiedy mi on powie, Euge serve bone, będzie to dla mnie najszacowniejszą nadgrodą.
Wytłómaczyłem Tacyta, napisałem historyą Chodkiewicza, przy innych dziełach moich, wiadomych W. K. M. i krajowi, dla których przysługi pracowałem. Byłyć to wprawdzie pracowite i długie zabawy, czasu i uwagi do wykonania swego potrzebujące, mianowicie przy owym przez lat 17 uczenia szkół roztargnieniu, atoli rozbierając przyszłe, na które wyznaczony jestem, mówić mogę, iż one tylko były harcem niejakim i szermierską przed zaczęciem walnéj bitwy przegrawką, arma lusoria: a to, co mię czeka, większych nierównie znojów, dzielniejszéj odwagi i ofiary wyciąga. Albowiem tłómacze pism cudzych, ich tylko wynalazki, ich symetryą, żywość i wdzięki, przenośnym na inne płótno, jako naśladowcy wielkich malarzów, przekładają pędzlem; biografowie, do jednéj się tylko przywiązując osoby, z powszechnéj dziejów narodowych masy drobniejsze i samotne kształtują wizerunki. Dziejopis powszechny, sam wynajdować i formować wszystko, sam jako w niezmiernym obrazie, wszystko urządzić i ozdobić powinien.
Nie jest to zaiste rzecz mała, pisać historyą wielkiego, dawnego, z różnych prowincyj, sobie częstokroć nieprzyjaznych złączonego, a to jeszcze w rządzie pomieszanym, tysiącem wpływających prywatnych intryg i fakcyj, w dziejach swoich nieskończenie za-