Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/437

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I wątpi, czy jak czasy, tak się człowiek mieni,
Europa się Hurońskim stepem nie zieleni?
Gdy po wypadłych rzeczach z porządku obręczy,
Dzikość płacze niewinnych a polor je dręczy.
A jako się zmysł ludzki tym prawidłem skaził,
Gub, nienawidź do końca, kogoś raz obraził;
By złomanéj na poły, jak się los nakłoni,
W zwycięskiéj znowu szabli nie utkwiła skroni:
Zlękła się zazdrość zemsty, co się broniąc, bierze
Samę za miecz cierpliwość, a łzy za puklerze.
Więc obaliwszy gmachu tego dach i ściany,
Silniejsze, waląc z gruntu, podmyka tarany.
Bo takiéj było trzeba do łomu oszkardy,
Która kiedy raz wytnie, by nie wiem jak twardy
Kamień puści ołowne tęgim ciosem nity!
Papież zbudował, Papież zburzy jezuity.
Puszczą się z tym liczne prośby od zachodu,
Nalegania usilne, skargi bez dowodu,
Groźby straszne, udania, pisma jadowite,
Iż niémasz szkodliwszego nic nad jezuitę.
Cóżkolwiek, ledwo nie od urodzenia świata,
Złość ludzka udziałała, gubiąc drogie lata
Wasze, możni królowie, żelazem rozbójnym,
Kłócąc całe narody duchem niespokojnym,
Psując wiarę, rozwięzłe krzewiąc obyczaje:
Ich to piekielna kuźnia takowa wydaje
Dziwy na świat; z téj szkoły, jak z Pandory skrzynie,
Złe wyszło, którym ludzki ród do szczętu ginie.

Groźby mają swój skutek: już Ostyjskie brzegi
Sypią do państw Piotrowych zgłodniałe szeregi
Obcych ludzi: tysiąc gąb kraj ciśnie i zjada.
Już dawny z Benewentem Awinion odpada,
Że tak ciężkiemi zewsząd frasunkami zdjęta,
Uchodzi z ciała dusza jednego Klementa;
A drugi ledwo na tron wstąpi poprzednika,
Taż go ciśnie przemoga i w też pędzi łyka.
Nie chciałaś, wielka duszo, dzielnéj mocy użyć:
Długo było twym celem fatalny przedłużyć
Cios ludzi niefortunnych; lecz trudno, niestety!
Temu się krwawe snują przed oczy sztylety,
Spać nie może, bojąc się, by skąd i przez ścianę
Przeniknąwszy, nie zadał czarny zbójca ranę.