Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/413

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie trzeba szukać Cyrcy w bajecznym Homerze,
Co twarz rozumną w nieme zamieniała zwierzę.
Chcesz widzieć pełne zwierza różnego obory,
Przebież nasze ratusze, pobożne klasztory,
Odwiedź izby sądowe, przedniejsze urzędy;
Pod czapki sobolemi i pod rewerendy
Ujrzysz dziwy; a wołaj, padszy na kolana:
Woły, osły i wszystko bydło, chwalcie Pana!

Śmiejesz się, miły Walku, i słysząc te mowy,
Myślisz pono, że mi się kręci wpośrzód głowy
Mózg zagrzany konewką, lub żem filut stary,
Ciarlatańskie wdział sobie na nos okulary?
Tak-ci to prawdę łają za ostre zaczepki:
Upił się, czy mu w głowie nie dostaje klepki?
Zdrowy-m jest, dzięki niebu, na duszy i ciele.
Przyznał to mój jurysta w Oculi niedzielę,
Gdym fałszował dokument; że rękę od drżączki
Mam wolną do skrobania, a łeb od gorączki.
Ba! owszem, i na dowód oczywisty, że cię
Nie łudzę, staniem oto na bliskim tu trecie,
Gdzie się różne ulice krzyżując, prowadzą
Do zamku i do fary: bo tu się gromadzą
Najliczniéj redutnicy, aby w każdéj chwili
Boga, króla, przyjaciół obłudą zwodzili.
Obaczyć tam najwięcéj w barwianym pozorze,
Hipokrytów w kościele, a zdrajców na dworze.

Owóż masz! Jedzie w modnéj jegomość karocy.
Ma parę takich na dzień, a jednę do nocy.
Co za przepych na koniach! co za szór i siatki!
Mógłby za nie wyżywić i żonę i dziatki
Niejeden biedny rolnik, co się długo pocił,
By pan gnuśny z łez jego grzbiet szkapi ozłocił.
Wygląda, by święta kość z kryształowéj skrzynie:
Po sukniach, ekwipażu i po hojnéj minie
Powiedziałbyś, że to pan. Istnać-to gołota
Kryje się wśrzód jedwabiu i jasnego złota.
Zostawił ci mu ojciec, smażywiecheć szczery,
Jedząc chleb za pieczyste, rzodkiew za selery,
Kilka włości obszernych, jak testament pisze;
Teraz się przy nim został tylko klucz Hołysze,
Wioseczka Pożyczanka z karczmą Nieoddajem.
Reszta poszła, chwalebnym świstaków zwyczajem,