Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/405

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ma pół tuzina lasek, kluczów i pieczęci.
Od tysiąca lat trzeba zasięgać pamięci
Przodka pana, który tu z królem jeszcze Krakiem
Przyjechawszy z Moguła, raczył być Polakiem“.
Więc trzeci, co zakrawał trochę na junaka,
W kuséj łosicy, a miał szczerbę od szarpaka
Na łbie, z żelazną klatką wkoło rękojeści:
„Dozna — rzeknie — ten, kto tylko nie da winnéj cześci
Panu memu, téj szabli“. Za nim kilku powie:
„Myśmy także gotowi umrzéć za twe zdrowie!
Każ nam, panie, rozegnać sejmiki; na skinienie
Twoje wszystko tak pierzchnie, jak przed słońcem cienie.
Będą zmykać przed nami szlachta i urzędy.
Każ cudzy dom najechać, lub sąsiada kędy
Kijmi obić; bądź pewien, że dla twéj przysługi
Jeden życie utraci, a poleży drugi.
Niechaj się cała gruzem kraina przywali:
Fraszka wszystko, kiedy się honor twój ocali“.

Nie chcąc takich dyskursów słuchać podłéj zgraje,
Uciekłem, rozumiejąc, że tu już ustaje
Wysilone podchlebstwo; lecz przez pałacowy
Idąc ogród, znowu się widok zjawił nowy.
Kilku modnych fircyków nakoło szpaleru
Zażywało lubego z damami szpaceru.
Każdy gadał do wszystkich z jednakiego tonu,
Choć jedne były młodki, drugie bliskie zgonu;
Jedne gładkie i pięknym wystrzelone wzrostem,
Drugie lepiéjby mogły świecić pod pokostem.
„Gdyby trojański Parys, ów sędzia urody,
Miał któréj z was oddawać owoc złotopłody,
Nie wiedziałby zaiste: z oczu, z miny, z cery
Wszystkie-ście, wdzięczne damy, prawdziwe Wenery.
Na was samych swe dary hojnie wysiliła
Natura...“ Lecz toż samo i druga gwarzyła
Banda na innéj stronie, że w przymiotów sferze
I tamte prym bajecznéj zabrały Wenerze.
„Spieszmy stąd — rzekłem Prawdzie — bo choć z martwą miną
Sam Pluton tu przybędzie ze swą Prozerpiną,
Każdy z tych kawalerów gotów pewnie będzie
Z matką miłości w jednym postawić ją rzędzie“.

Jużeśmy blisko przyszli żądanéj świątyni;
Słyszę, iż jakaś zgraja szmer niezmierny czyni.