Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/280

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czułéj to tylko dar szacowny duszy
Być wdzięcznym: prace natężać zapłatą.
Płonnych czcicielów głos jéj nie poruszy:
Zna rękę dawcy i kocha go za to.
Czym jest, nie czuje; ale tylko za co
Służyć powinna, gdy jéj dobrze płacą.

Płodna w iskierki chluby rodowitéj,
Z pełnych czeluści pryska ogniem żywem,
Skoro ją wskrześca nagrody obfitéj
Złocistym zręcznie uderzy krzesiwem;
A im ją więcéj probując ugodzi,
Bardziéj się iskrzy i większy blask rodzi.

Nie zna spoczynków miękkich duch szlachetny,
Chciwy niezwiędłéj sławy przed narodem:
I choć otrzyma w darze wieniec świetny,
Śpieszy po nowy nieścigłym zawodem:
Ani ociekłéj z potu otrze skroni,
Aż go w tym biegu chyba śmierć dogoni.

Tak nieodrodny szczep mężnego stada,
Co zawodniczą stokroć wygrał bitwę;
Zamierzonego choć bluszczu dopada,
Znowu się wzmaga na walną gonitwę:
Toczy kark liściem zwycięskim okryty,
I na harcowne wiatr goni kopyty:

A podły bachmat, choć go czasem gminu,
Pokrzyk, lub wzięty na kieł upór goni;
Że nie swojego dopadszy terminu,
Lepszéj powinną cześć uchwycił skroni;
Kto go zna dobrze, gniewne schyla oczy,
Bo wziął przypadkiem i daléj nie skoczy.

Szczęśliwy, komu zdarzył niebios sprawca
Na wdzięcznéj łaski pokładać pamięci:
Spólnie się cieszą i dłużnik i dawca,
Spólnéj miłości ogniwem ujęci.
Oba są winni sobie w jednéj mierze:
Ten próżno nie dał, ów darmo nie bierze.